poniedziałek 27 maja 2024     Juliusz, Magdalena, Jan
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Rosjanie zajmują Landsberg
eGorzowska - 2248_sCtL6vm5a5GuwhMxZbQp.jpgJuż kilka dni po zajęciu Landsberga przez Rosjan przyjechali doń polscy kolejarze z Wągrowca, którzy stanowili obsługę parowozu ciągnącego radziecki transport wojskowy. To oni i przybyli nieco później ich koledzy z Gniezna sprowadzili do tego miasta nad Wartą, które dzisiaj nazywa się Gorzowem Wielkopolskim, pierwsze ekipy pionierów.

Dochodziła godzina 6 w mroźny wtorek, 30 stycznia 1945 roku, gdy w mieszkaniu przy Horst-Wessel-Strasse 75 w Landsbergu nad Wartą rozległ się dźwięk dzwonka u drzwi. Poszedł je otworzyć Kurt Ehrhardt, nocujący w swym mieszkaniu żołnierz Volkssturmu, a w cywilu główny księgowy zlokalizowanej na tutejszym Zamościu fabryki juty Max Bahr AG, największych w Landsbergu zakładów przemysłowych. Przed drzwiami na klatce schodowej stał nastolatek w mundurku członka Hitlerjugend.

– Heil Hitler! – wrzasnął, wyrzucając rękę w nazistowskim pozdrowieniu. – Kobiety i dzieci natychmiast na dworzec!

A więc ewakuacja. A przecież jeszcze przed kilkoma godzinami (późnym wieczorem 29 stycznia) landsberski radiowęzeł informował słuchaczy, że nie ma powodów do niepokoju i potrzeby ewakuowania miasta. Tymczasem powiatowe kierownictwo NSDAP musiało już w poniedziałek wiedzieć, że czołowe oddziały Armii Czerwonej znajdują się w odległości około 20 kilometrów od rogatek Landsberga, czyli dzisiejszego Gorzowa Wielkopolskiego.

Dieter Erhardt, syn Kurta, we wspomnieniach z lat dzieciństwa "Landsberg nad Wartą i ja" pisał: "Według moich odczuć Landsberg nad Wartą, każda ulica, dzielnica, w której mieszkaliśmy, i właściwie wszystko, co nas otaczało, powodowało, że nasze dzieciństwo stało się niezapomniane". To było miasto nie tylko pięknych budynków, ale także licznych parków, które Ehhardt nazywa zielonymi płucami Landsberga. Po jego ulicach kursowały tramwaje, a podczas drugiej wojny światowej pojawiły się nań także trolejbusy.

"Po Bożym Narodzeniu [1944 roku – przyp. L. A.] szkół już nie otwarto. Do kuratorium dotarło chyba, że nie ma to już sensu. Ilse i ja bawiliśmy się na śniegu. Między innymi zjeżdżaliśmy na naszych nartach z leżącej na skos od Horst-Wessel-Strasse dziesięciometrowej górki w parku Lützowa. [...] Matka i bacia przygotowywały ewakuację" – wspominał Dieter Ehrhardt, który w 1945 roku miał dziesięć lat, a jego siostra Ilse siedem. Ich ojciec, jako volkssturmista służący w schronie bojowym 894. koło niedalekiej wioski Trebisch (Trzebiszewo), na 29 i 30 stycznia dostał urlop i spędzał go w swoim mieszkaniu z rodziną.

"Już 29 stycznia 1945 roku – pisał dalej Ehrhardt – w Landsbergu panował chaos. Przyczyniały się do niego grupy uchodźców, kręcące się oddziały Wehrmachtu, spieszący we wszystkich kierunkach członkowie kierownictwa NSDAP. Jednocześnie wszyscy świadkowie tych wydarzeń potwierdzają, że wieczorem 29 stycznia nikt w Landsbergu nie wiedział, jaki los czeka jego mieszkańców w najbliższych dniach".

Gdy następnego dnia o szóstej rano dzwonek u drzwi zbudzi Dietera Ehrhardta, skończy się jego dzieciństwo. "Na dworze panował dziesięciostopniowy mróz. Ubraliśmy się" – wspominał po latach Dieter. Jego ojciec spakował do zawczasu przygotowanych plecaków z juty najbardziej potrzebne rzeczy, przede wszystkim dwa dziecięce kocyki i ciepłą bieliznę. I bladym świtem w tamten styczniowy wtorek rodzina Ehrhardtów opuściła swoje mieszkanie w budynku przy Horst-Wessel-Strasse.
Plecaki załadowali na sanki i odprowadzeni przez Kurta w mundurze volkssturmisty na dworzec szli: Dieter i jego siostra Ilse oraz ich mama i babcia. Przechodząc przez Gerloffbrücke (jedyny w mieście most drogowy), z prawej jego strony na ciemnym jeszcze niebie zobaczyli łunę płonącego Friedebergu (Strzelec Krajeńskich), podpalonego przez czerwonoarmistów miasteczka oddalonego od Landsberga o 25 kilometrów.

O ósmej rano byli przed dworcem kolejowym. Na placu walały się w śniegu porzucone sanki. Ich cała piramida zalegała też hol dworca. "Leżały jedne na drugich, jak stos na podpalenie – wspominał dalej Dieter.
– Rzuciliśmy nasze sanie na ten stos [...] i zostaliśmy skierowani w górę, na peron, na którym stał już kolejny pociąg gotowy do odjazdu. I znów okazało się, że Bóg czuwa nad naszą rodziną: pociąg ten miał zostać skierowany do Halle, [a więc] tam, gdzie mieszkała siostra ojca i jej mąż.

Oznaczało to, że jeśli nie zostaniemy zatrzymani przez jakieś bombardowanie, to jeszcze tego samego wieczora, 30 stycznia, zapukamy do ich drzwi. Wsiedliśmy i załadowaliśmy plecaki. Mieliśmy jeszcze trochę czasu. Pociąg miał odjechać dopiero wtedy, kiedy – zdaniem kolejarzy – nie da się już doń nikogo wcisnąć".

W końcu w kłębach pary i dymu pociąg ewakuacyjny ruszył w kierunku Küstrina (Kostrzyna). Na peronie landsberskiego dworca został Kurt Ehrhardt, który przeżyje najbliższe dni i wkrótce połączy się z rodziną.

Tymczasem z dworca w Landsbergu odjeżdżały kolejne, przepełnione do granic możliwości pociągi ewakuacyjne. Uciekano również saniami i wozami konnymi, a niektórzy nawet piechotą, brnąc w sięgającym kolan śniegu. "Ranni żołnierze uciekali ze szpitali o kulach w kierunku na Wieprzyce [obecnie zachodnią dzielnicę Gorzowa, a w 1945 roku wioskę przylegającą do miasta – przyp. L. A.]. Polacy opuszczali obozy i szukali schronienia w mieście. Niemcy zrobili się bardzo uprzejmi, zapraszali do siebie, by z nimi zamieszkać i w razie czego bronić ich" – wspominał Stanisław Mochol.

Historycy szacują, że w ówczesnym Landsbergu przebywało około 800 Polaków, którzy zatrudnieni byli głównie w miejscowym przemyśle pracującym na potrzeby wojny, między innymi w zakładach Max Bahr AG i na budowie fabryki chemicznej koncernu IG Farbenindustrie oraz w tych jego wydziałach, w których podczas wojny uruchomiono już produkcję.

Pochodząca z Łodzi Truda Eckerdorf-Zawiejska, pół Polka, pół Niemka (mimo swego pochodzenia została później sekretarką pierwszego polskiego prezydenta Gorzowa Wielkopolskiego Piotra Wysockiego), była zapewne ostatnią osobą, która późnym popołudniem lub raczej już wczesnym wieczorem 30 stycznia 1945 roku przeszła przez most Gerloffa. Wraz z matką i synem odprowadziła na dworzec kolejowy szefa łódzkiej firmy, którą pod koniec 1944 roku ewakuowano z Litzmannstadt do Landsberga. W drodze powrotnej, gdy tylko przeszli przez most, saperzy niemieccy wysadzili go w powietrze.

W kilku najbliższych godzinach do miasta dotarli żołnierze z oddziałów wchodzących w skład radzieckiej 5. Armii Uderzeniowej generała Nikołaja Bierzarina, którzy nad ranem 31 stycznia zajęli Landsberg. Na peryferiach miasta doszło do lokalnych potyczek, ale bitwy o miasto nie było.

"Rosjanie są w mieście. Wyszłam do mleczarni po mleko dla dzieci, ale otrzymałam już tylko maślankę. Wiele ludzi na ulicach. Na jednym ze skrzyżowań stoi rosyjski posterunek. Wszyscy zachowują się spokojnie" – wspominała miejscowa nauczycielka Lora Irrang. Ale ten spokój prysnął, gdy czerwonoarmiści ruszyli plądrować domy. Zdaniem Gertraudy Helle, już w pierwszych godzinach pobytu w mieście czerwonoarmiści spalili budynek mieszczący redakcję i administrację miejscowej gazety "Landsberger General-Anzeiger". Po kilku godzinach płonęły kolejne budynki, głównie w śródmieściu. "Przez okno w kuchni widziałam nasz kościół Mariacki pośrodku płomieni" – wspominała pani Helle. Ale – dodajmy – płomienie świątyni tej nie tknęły. Ocalały też inne kościoły.

Jednocześnie żołnierze radzieccy polowali na Niemki. Na początku lutego gwałty były wręcz na porządku dziennym. "Ja musiałam grać na pianinie, a oficer kierował na moje trzęsące się ręce pistolet. Pianino miało zagłuszyć krzyki mojej przyjaciółki [gwałconej] w pokoju obok" – to kolejny fragment wspomnień pani Helle, po wojnie zamieszczonych w czasopiśmie "Heimatblatt".

Mimo że czerwonoarmiści spalili część śródmieścia, większość zabudowy Landsberga ocalała. Zarówno oficerowie i podoficerowie, jak i szeregowcy rabujący z mieszkań przeróżne dobra, mogli zobaczyć jak żyją przeciętni Niemcy. I wyposażenie landsberskich mieszkań porównać z wyglądem mieszkań ich rodzin gdzieś w Związku Radzieckim. Nawet tym w Moskwie daleko, bardzo daleko było do wyglądu niemieckich mieszkań...

Leszek Adamczewski
„Twój TYDZIEŃ WIELKOPOLSKI”
foto Hak

29 stycznia 2012 11:13, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


POLAKOM, KU WIECZNEJ PAMIĘCI, W PIERWSZĄ
ROCZNICĘ OSWOBODZENIA GORZOWA
Z POD WIEKOWEGO JARZMA GERMAŃSKIEGO
PRZEZ WOJSKO POLSKIE I ARMIE CZERWONĄ
WMUROWANO TĘ TABLICĘ Z GŁĘBOKA WIARĄ
WIECZNEGO BYTOWANIA POLSKI
NA ZIEMI LUBUSKIEJ
GORZÓW, DNIA 30.I.1946 R.
Anonim_9152, 30.01.2012, 11:16, 89.73.27.82 ##

A teraz nam kto pomoże, Putin i Lukaszenka daleko ???
Anonim_7877, 31.01.2012, 21:53, 178.183.178.122 ##

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Składy komisji Sejmiku Województwa Lubuskiego
Radni województwa w trakcie sesji w dniu 20 maja 2024 r. wybrali przedstawicieli komisji w Sejmiku Województwa Lubuskiego VII kadencji. Wybrano ... <czytaj dalej>
Przebudowa Spichrzowej
Ostatnie przygotowania do rozpoczęcia przebudowy ulicy Spichrzowej. Konsorcjum firm TORMEL i WUPRINŻ, przebuduje ostatni, półkilometrowy odcinek ulicy Spichrzowej. Pierwsze prace ruszą ... <czytaj dalej>
UMCS z Jazz Clubem Pod Filarami
80 lat UMCS w Lublinie z Jazz Clubem „Pod Filarami”. W dniach 14 -17 maja 2024 roku w Akademickim Centrum Kultury ... <czytaj dalej>
Remont schodów
Nowe schody na Piaskach, obok lecznicza zieleń. Rusza remont schodów przy ul. Bohaterów Westerplatte, zejście do ul. Sczanieckiej. Skarpa przy schodach ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Mini Max" Sp.j. Agencja Promocyjno-Handlowa Hurtownia

ul. Podmiejska Boczna 14, Gorzów Wlkp.
tel. 95 725 74 81
branża: Chemia gospodarcza - hurt <czytaj dalej>
Powiatowy Urząd Pracy

ul. Walczaka 110, Gorzów Wlkp.
tel. 95 736 06 40
branża: Urzędy Pracy <czytaj dalej>
"M.G." Usługi Transportowe Marcin Gradzik

ul. Dekerta 36, Gorzów Wlkp.
tel. 503 384 601
branża: Transport samochodowy <czytaj dalej>

Okrutny los pierwszych syjamskich bliźniaczek
Znęcanie się fizyczne i psychiczne, okrutne eksperymenty medyczne – życie ... <czytaj dalej>
Poznaj pracę laboratorium
W poniedziałek 27 maja od 13.00 do 16.00 Wielospecjalistyczny Szpital ... <czytaj dalej>
Radni są dla Ciebie
Znacie nowych radnych? Jeśli nie, zapiszcie ich dane i kontakty. ... <czytaj dalej>
Nie ma jak u mamy
W maju przypadają liczne święta. Jednym z nich jest Dzień ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« maj 2024 »
P W Ś C P S N
  
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
  
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_admin.jpg
admin ego:
Piękna inicjatywa w brzydkim mieście
Znany gorzowski lekarz Ireneusz Czerniec zaprosił w niedzielę kandydatów do Rady Miasta, dziennikarzy oraz mieszkańców na spacer ulicami śródmieścia. „Porozmawiajmy i zobaczmy, cóż dobrego możemy zrobić dla naszego miasta, w celu ... <czytaj dalej>
Bez korzeni nie zakwitniesz
Archiwa Państwowe oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej zapraszają uczniów klas 4-7 <czytaj dalej>
Kto zdobędzie mural dla szkoły
Murale Pamięci „Dumni z Powstańców” to ogólnopolski konkurs dla szkół <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0769.jpg
admin ego:
Waligóra z lubuskiego
Dziś przedstawiam Waligórę – kolejną po świętokrzyskiej Sośnie na Szczudłach ... <czytaj dalej>
admin ego:
Mit Matki Polki
W staropolskim społeczeństwie wartość kobiet oceniano na podstawie ich płodności ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Bez makijażu?
5 maja obchodzimy Światowy Dzień Bez Makijażu, poświęcony promowaniu naturalnego ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Alkoholowa mapa Polski
Ponad 95 tys. pijanych kierowców zatrzymała policja w 2023 roku. ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_5319:
o spisanie danych <czytaj dalej>
Anonim_5319:
Zatroszczymy się...... <czytaj dalej>
Marek z Rybakowa:
Kristinki z Jeninka nie widać ! <czytaj dalej>
Anonim_7573:
Aha! Mój brat w ramach treningu przed nurkowaniem w Blue Hol w Egipcie "zszedł" na dno Hańczy. Potem, w Egipcie na 150...
Z.M.P. <czytaj dalej>
Anonim_7573:
Nie ma to jak piaskownica ):-) !!!! <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej