czwartek 29 lutego 2024     Lutosław, Roman, Teofil
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Nie ma miasta bez ośrodka naukowego
Dwie dekady Gorzowa
eGorzowska - 11371_NR5Nx9CjZuTKaD7GPF3j.jpg

Publikujmey trzecią i ostatnią część rozmowy z byłym wiceprezydentem Gorzowa i byłym wojewodą lubuskim Andrzejem Korskim.

Pierwszą część przeczytasz tu: https://www.egorzowska.pl/pokaz,miasto,11338,
a drugą tu: https://www.egorzowska.pl/pokaz,miasto,11353,


Jak pan patrzy na dzisiejszy Gorzów? Co tu się udało, a co nie? Co poszło nie tak?
- Dzisiaj z racji pracy ogarniam nie tylko Gorzów, nie tylko województwo lubuskie, Zieloną Górę i południe regionu, ale także i ościenne województwa i chcę powiedzieć, że to, co się w Gorzowie nigdy nie uda i przez co Gorzów wiele stracił, to to, że dla miasta lokalni politycy nie potrafili się zjednoczyć. Ostatnie zjednoczenie miało miejsce przy podpisywaniu dokumentu związanego z obwodnicą zachodnią Gorzowa. Jurek Ostrouch był wtedy wojewodą i u niego to podpisywaliśmy w gabinecie w czerwcu 1998. Obserwuję Zieloną Górę, gdzie jestem dosyć często – teraz znowu u nich zaczęło się psuć – natomiast jeszcze parę lat temu, by zrealizować jeden cel, wszystkie opcje polityczne siadały i działały zgodnie.

To fakt, wielokrotnie ten argument był podnoszony.
- Dla mnie jest to rzecz niezrozumiała. Znowu wrócę do historii, do Henryka Macieja Woźniaka. Proszę sobie wyobrazić, myśmy tworzyli zarząd lewicowo-, prawicowo-, skrajnie prawicowy, ponieważ byli w nim i ludzie z solidarnościowej opozycji, i ludzie od Mazowieckiego, i my jako lewica. Potrafiliśmy się dogadać, być może dlatego, że był to zarząd wybierany przez radnych. Być może dlatego, że prezydent nie był tym, który rządził niepodzielnie. On musiał przekonać pozostałych członków zarządu do swoich racji i w efekcie głosowania wygrać. Nie zawsze to wychodziło. To jest niewątpliwie porażka Gorzowa i gorzowskich polityków, natomiast jeżeli chodzi o sukcesy, niewątpliwie udało się sporo zapisanych w pierwszej strategii miasta zrealizować i tu znowu chapeau bas dla Jędrzejczaka i Wójcickiego, ponieważ oni konsekwentnie realizowali te rzeczy. Może nie do końca tak, jak ja bym sobie wyobrażał, gdybym w dalszym ciągu odpowiadał za inwestycje w mieście, ale zdecydowana większość rzeczy została zrealizowana. Nie znam drugiej strategii, a teraz słyszę, że jest już trzecia. Chyba jak pójdę na emeryturę za parę lat, to siądę nad nimi i spróbuję je porównać.

Nikt z moich rozmówców nie potępia w czambuł poprzednich rządów ani też obecnych, ale na różnych portalach można znaleźć mnóstwo argumentów przekonujących, że w Gorzowie dzieje się źle. W czym tkwi problem, że do szerokiego odbiorcy nie docierają szczególnie ważne sprawy i potem zwykły obywatel patrzy inaczej, a ten, który sprawuje władzę – inaczej. Na czym to polega?
- Generalnie chodzi o brak komunikacji, natomiast nie wiem, czy powiedzieć to, co mi się ciśnie na myśl, bo to jest wybitnie niepolitycznie i może się okazać, że będą mnie chcieli pozwać do sądu.

Za co?
- Uważam, że znacząca część polskiego społeczeństwa cierpi na analfabetyzm. I to nie jest analfabetyzm, że on nie potrafi przeczytać, ale on nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem. Już o streszczeniu tego nie wspomnę. On wie, ile to jest 2x2, ale nie potrafi porównać cen, gdy kostka masła ma 20 dag i 30 dag. Nie wie, która jest korzystniejsza. Tak samo jest z komunikacją. Nawet jeśli wy dziennikarze piszecie pewne rzeczy, to śmiem twierdzić, że zdecydowana większość nie rozumie, co piszecie.

No i za długo piszemy.
- Przeraża mnie, jak biorę komórkę i czytam skróty, które sobie przesyła młodzież. Czasami proszę wnuka, by mi wytłumaczył, co to znaczy. Mnie w ogólniaku uczono mówić i pisać. Jeżeli moja praca liczyła mniej niż osiem stron i była bez sensu, to po prostu dostawałem po łbie. Najzwyczajniej w świecie przychodziła pani profesor i waliła mnie z tyłu w głowę, bo ja miałem napisać 10 stron minimum i na dokładkę z sensem.

Ja bym z tym polemizowała. Niechby były nawet dwie strony, ale z sensem. Poza tym uwielbiam ludzi o ścisłych umysłach, którzy precyzyjnie się wypowiadają, a niejeden humanista będzie ględził, marudził, powtarzał.
- Ale wie pani, dlaczego? Bo nie może być humanistą ktoś, kto nie rozumie matematyki.

Ale z całkami i pierwiastkami, ze wszystkim?

- Generalnie tak, bo to jest filozofia logiki. Matematyka to nie jest nic innego jak logika.

Logika jest OK.
- Jeżeli ja słyszę, że pan mi mówi, że poszedł na prawo, dlatego że nie znosił matematyki, to ja się zastanawiam: Człowieku, jak ty sobie dajesz radę z logicznymi wywodami?

W cyklu nauczania, jaki mi zafundowano, znałam tylko jednego Całkę. W podstawówce siedział za mną w ławce, Jurek miał na imię.
- (śmiech) Ja całkiem nieźle całkowałem do 3. roku studiów, ponieważ wtedy mi się skoczyła matematyka. Nie była już mi potem potrzebna, a jak zostałem kierownikiem, to bardziej pracowałem językiem niż suwakiem.

Jest coś, co pan będzie z tego 20-lecia zawsze pamiętał?

- Ponieważ w pewnym momencie postanowiłem być totalnym egoistą, zacznę od życia prywatnego. Najpierw ślub córki. Później akt oskarżenia wobec mojej osoby. Później cztery miesiące bezrobocia po ustąpieniu ze stanowiska wojewody i informacja, że ponieważ mam postawione zarzuty, to tak nie bardzo nam po drodze ze znalezieniem dla ciebie miejsca pracy. Natomiast bardzo fajnie znalazł się premier Brandenburgii, który powiedział do mnie: „Andreas, ty podobno jesteś na bezrobociu, czy to prawda? Może byś przyszedł do mnie do pracy?” Powiedziałem, że zbyt słabo znam – tut mir leid – ale serdecznie dziękuję za pamięć i propozycję. Niewątpliwie obchody 40-lecia małżeństwa, kiedy wybraliśmy się z żoną do Paryża. To na pewno ten prywatny osobisty odcinek życia. Natomiast jeśli chodzi o życie publiczne, to ogromne rozczarowanie, jeśli chodzi o moją frakcję polityczną. Upadek SLD niezrozumiały dla mnie zupełnie. Przekuty w sukces kolejnych rządów, ponieważ to myśmy jako SLD zainicjowali cały szereg zmian i reform, które zostały wykorzystane, albo stety, bo to dobrze, że coś, co myśmy wprowadzali, zostało wykorzystane dla dobra kraju i innych. Ale SLD dostało przez to łupnia i to zdrowego. Nie podźwignęło się z tego przez ostatnie 15 lat i obawiam się, że będzie miało takie kłopoty w dalszym ciągu, ze względu na ten podział wewnętrzny lewicy, o którym mówiliśmy wcześniej. Uważam za bardzo niepokojącą rzecz, bardzo mocno rozwijający się klerykalizm w naszym państwie. Dlaczego nie możemy brać przykładu z innych państw? Są kraje, w których doświadczenie wskazuje, że jeśli oddamy Bogu, co boskie, a cesarzowi, co cesarskie, to wygląda to lepiej, niż jeżeli te rzeczy są przemieszane.

Jest coś w naszym polskim charakterze, świadomości, tak polskiego, czego chyba nie rozumiemy, a co się nieustannie przebija w życiu na naszą niekorzyść?
- Chyba mam własną teorię, która to potwierdza, o czym pani mówi. Jestem chyba klasycznym przykładem mojego pokolenia: działacz w organizacjach młodzieżowych i jednocześnie ministrant do matury. Ale może dlatego, że ministrant do matury, po pójściu na studia odseparował się zupełnie od kościoła. Na życzenie rodziców i teściów dzieci poszły do komunii i były ochrzczone. Z bierzmowaniem już było różnie. Były wystarczająco dorosłe, by same mogły o tym decydować. Mam nieodparte wrażenie, że nasz polski katolicyzm wpływa w sposób zdecydowany na świadomość i zachowanie Polaka, przy czym jest to taki katolicyzm wczesnośredniowieczny. Świętym został książę, który rozdał wszystkie swoje dobra, a sam w siermiężnej odzieży pomagał zadżumionym. Nie szanuje się pracy. Okazuje się, że lepiej żyje się temu, kto nie pracuje, ale zbiera, niż temu, kto pracuje, ale jest mu zabrane, bo uważa się, że temu niepracującemu się należy. W państwach, gdzie dominującą religią jest religia ewangelicka, mamy coś takiego, że Najwyższy chce, żebyśmy pracowali, a za pracę wynagradza, a w związku z tym, jak ktoś jest bogaty, to Najwyższy go wyróżnił tym bogactwem. I sąsiad, patrząc na swojego bogatego sąsiada, ze wszech miar dąży, by być takim jak on, czyli nie zabrać mu, ale pracować, by być bogatym jak sąsiad.

To, o czym pan mówi, nieco nam się zrealizowało na polskich wioskach.
- Coraz częściej to widać.

Wróćmy do kieszonkowego Gorzowa. Jaki jest dzisiaj?

- Niemcy mają takie określenie „gemütlich”. Ja myślę, że Gorzów ciągle jest taki „gemütlich”. Taki wygodny, że można go pokochać, przytulić się do niego, pójść na spacer w ciekawe miejsce. Jest jedna rzecz, której mi w Gorzowie zawsze brakuje. Młodzieży. Największym błędem epoki województwa gorzowskiego było nieskorzystanie z propozycji utworzenia Wyższej Szkoły Inżynierskiej na bazie Politechniki Szczecińskiej, a była filia w Budowlance. Bardzo szanuję Staszka Nowaka. Znam go osobiście, jesteśmy na ty, przyjaźnimy się, ale że on wtedy jako wojewoda nie walnął pięścią w stół i nie powiedział: „Tu mi powołać Wyższą Szkołę Inżynierską”? Dzisiaj mielibyśmy coś zupełnie innego niż świętych braci akademii.

To temat, który powraca w każdej rozmowie.
- Brakuje mi studentów, brakuje klubów studenckich i tego co jest w np. Zielonej Górze, czyli zagłębia kulturalno-rozrywkowego, tworzonego – jak by na to nie patrzeć – przez uczelnie. Gorzów tego nie ma. I czego mi jeszcze brak? Nie wiem, nie bywam tu teraz. Może zacznę przyjeżdżać, jak pójdę na emeryturę. Przynajmniej na początku tego 20-lecia, kiedy tu częściej bywałem, nie było takich lokali, do których człowiek by z ogromną przyjemnością przyszedł i posiedział, posłuchał muzyki. Ja ich nie znam.

Jak pan widzi Gorzów za następne 20 lat? Jakim chciałby pan go widzieć?
- Chciałbym go widzieć z większą liczbą studentów. Ciągle będę to powtarzał. Prawdziwe miasto bez silnego ośrodka naukowego opartego o tu, na miejscu mieszkającą kadrę? I wcale nie mam na myśli uczelni humanistycznej, którą się tak zachwycamy. To jest najprostsze, najtańsze i najłatwiejsze. To uczelnie, wymagające laboratoriów, skomplikowanych zajęć, tworzą tak naprawdę atmosferę akademickości miasta. I ci studenci, to właśnie studenci politechniki, chętniej bawią się w kabarety, chętniej korzystają z tego kulturalnego aspektu studiów.

Ożywiają miasto…
- Ożywiają miasto. I wreszcie trzecia rzecz. Nie może być pandemii. Pandemia nas wykończy w sensie psychicznym, ale też i fizycznym, dlatego że jak słyszę, że dwa ostatnie lata studenci medycyny studiowali tę medycynę zdalnie, to powiem szczerze, że chyba za 10 lat będę pytał, w jakim okresie pan/pani studiował/a, kończył/a studia.

Dotykamy kwestii zdrowia bardzo ważnej nie tylko w Gorzowie, dotykamy młodości, a co z nami seniorami?
- Ja się wcale seniorem nie czuję. 67 lat skończone, a ciągle uważam, że jestem w strefach stanów średnich.

Jest taki film „Zamieszkajmy razem”. Mąż z żoną jadą autem i on wciąż mówi, co musi kupić: a to nowe ubezpieczenie, a to lodówkę, a żona na to: Planujemy wszystko, a nie mówimy, jak będziemy umierać?
- Ponieważ jest to jedna z niewielu rzeczy – może poza podatkami – pewna w naszym życiu w stu procentach. W związku z tym, po cholerę o tym myśleć?

I na tym zakończmy. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Hanna Kaup


17 lutego 2022 19:22, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Dziękuję, że w tej, trzeciej, ostatniej części pojawiła się odpowiedź na pytanie, nurtujące mnie po przeczytaniu pierwszej rozmowy: Jak pan Andrzej Korski spożytkował teorię: „prędzej czy później każdy dobry uczynek będzie ukarany”. Odpowiedź zawarta w tekście brzmi: „postanowiłem być totalnym egoistą”.HT
Anonim_1168, 21.02.2022, 19:52, 37.47.171.116 ##

kolejne pier..enie sierot pojędrzejczakowych

każdy mieszkaniec widzi gołym okiem co miastu potrzeba i czego brakuje

a te pryncypały kreaują jakąś swoją rzeczywistość
Anonim_2537, 23.02.2022, 10:44, 37.248.156.157 ##

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Uwaga taksówkarze
Komunikat dotyczący ważności licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego w zakresie przewozu osób taksówką, samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie ... <czytaj dalej>
Smutny obraz infrastruktury transportowej północy województwa
Publikujemy fragmenty nadesłanego Stanowiska Zarządu Lubuskiej Organizacji Pracodawców z dnia 30.01.2024 r. w sprawie aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Lubuskiego 2030. Niestety, ... <czytaj dalej>
Ważne konsultacje. Kto pierwszy, ten lepszy
Konsultacje w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Ministerstwo Finansów przedstawia harmonogram konsultacji w sprawie rozwiązań prawnych i funkcjonalności Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Konsultacje ... <czytaj dalej>
Do wzięcia niemal 40 mln euro
Północ Lubuskiego sięga po unijne wsparcie. Stawką jest blisko 40 mln euro. - To ostatnie spotkanie z cyklu, ale... ostatni będą ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń Ergo Hestia S.A. Oddział

ul. Władysława Łokietka 32 -33pok. 44, Gorzów Wlkp.
tel. 95 735 80 58
branża: Ubezpieczeniowe firmy <czytaj dalej>
"Koba" Piotr Korbanek

ul. Podmiejska Boczna 14, Gorzów Wlkp.
tel. 95 726 33 19
branża: Samochody - gazowe instalacje <czytaj dalej>
Materace - Online

ul. Przemysłowa 14 -15, Gorzów Wlkp.
tel. 95 728 82 39
branża: Sprzedaż wysyłkowa <czytaj dalej>

Uwaga taksówkarze
Komunikat dotyczący ważności licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego w ... <czytaj dalej>
#MamyNaToRadę
#MamyNaToRadę! Rusza platforma internetowa z bezpłatnymi poradami dla rodziców. We współpracy ... <czytaj dalej>
Półpasiec pozostawia długotrwałe dolegliwości
Półpasiec oczami pacjentów: ból i brak informacji o chorobie oraz ... <czytaj dalej>
Ukraina też walczy o Polskę
„Ludzie ludziom ten zgotowali los” - Zofia Nałkowska. Pozwolę sobie przypomnieć ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« luty 2024 »
P W Ś C P S N
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
   
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kultura nam się opłaca
Różnie można mówić o Gorzowie i na co dzień głosów narzekania nie brakuje, ale jeśli chodzi o kulturę, nie mamy się czego wstydzić. I choć jest wielu, którzy powtarzają, że ... <czytaj dalej>
Między strachem a wolnością
„Między strachem a wolnością”. To temat konkursu, do udziału w <czytaj dalej>
Konkurs fotograficzny
Gminna Biblioteka Publiczna w Bogdańcu organizuje konkurs fotograficzny „Bogdaniec - <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - a.jpg
admin ego:
E-papierosy – plaga w polskich szkołach
E-papierosy są już najpopularniejszą używką nikotynową wśród młodzieży w wieku ... <czytaj dalej>
admin ego:
Dziewiąty cud świata
Wracamy na ścieżki Bohuslänu położonego nad cieśniną Skagerrak w północno-zachodniej ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wystarczą dane
Oszuści nie muszą wcale kraść portfela. Wystarczy, że zdobędą Twoje ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Ochrona zdrowia w niebezpieczeństwie
W ostatnich latach coraz częściej zdarzają się ataki na jednostki ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Marek z Rybakowa:
Dla Gorzowian ważniejsza jest elektryfikacja linii Krzyż - Kostrzyn i reaktywacja linii do Szczecina przez Myślibórz .Do Zielonej nie ma po co ... <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Czy jest takie zapotrzebowanie pasażerów?
Czy tylko fani komunikacji kolejowej lobbują że by im sie takie coś marzyło?

Mieszkam <czytaj dalej>
Anonim_1513:
Nooo, rewelka!
Z.M.P. <czytaj dalej>
Anonim_8262:
Słowo " Wielkopolski" kojarzy się z terenami gdzie szanuje się pracę, chce się bogacić, postępować wg pewnych zasad i bycia zdyscyp <czytaj dalej>
Andrzej Trzaskowski:
Urodziłem się w Gorzowie Wielkopolskim i w Wielkopolskim chciałbym umrzeć. Tak do wczoraj myślałem. Ale skoro mogłem zmienić nazwisko, to i na <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej