sobota 15 czerwca 2024     Jolanta, Wiola, Wit
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Nie ma miasta bez ośrodka naukowego
Dwie dekady Gorzowa
eGorzowska - 11371_NR5Nx9CjZuTKaD7GPF3j.jpg

Publikujmey trzecią i ostatnią część rozmowy z byłym wiceprezydentem Gorzowa i byłym wojewodą lubuskim Andrzejem Korskim.

Pierwszą część przeczytasz tu: https://www.egorzowska.pl/pokaz,miasto,11338,
a drugą tu: https://www.egorzowska.pl/pokaz,miasto,11353,


Jak pan patrzy na dzisiejszy Gorzów? Co tu się udało, a co nie? Co poszło nie tak?
- Dzisiaj z racji pracy ogarniam nie tylko Gorzów, nie tylko województwo lubuskie, Zieloną Górę i południe regionu, ale także i ościenne województwa i chcę powiedzieć, że to, co się w Gorzowie nigdy nie uda i przez co Gorzów wiele stracił, to to, że dla miasta lokalni politycy nie potrafili się zjednoczyć. Ostatnie zjednoczenie miało miejsce przy podpisywaniu dokumentu związanego z obwodnicą zachodnią Gorzowa. Jurek Ostrouch był wtedy wojewodą i u niego to podpisywaliśmy w gabinecie w czerwcu 1998. Obserwuję Zieloną Górę, gdzie jestem dosyć często – teraz znowu u nich zaczęło się psuć – natomiast jeszcze parę lat temu, by zrealizować jeden cel, wszystkie opcje polityczne siadały i działały zgodnie.

To fakt, wielokrotnie ten argument był podnoszony.
- Dla mnie jest to rzecz niezrozumiała. Znowu wrócę do historii, do Henryka Macieja Woźniaka. Proszę sobie wyobrazić, myśmy tworzyli zarząd lewicowo-, prawicowo-, skrajnie prawicowy, ponieważ byli w nim i ludzie z solidarnościowej opozycji, i ludzie od Mazowieckiego, i my jako lewica. Potrafiliśmy się dogadać, być może dlatego, że był to zarząd wybierany przez radnych. Być może dlatego, że prezydent nie był tym, który rządził niepodzielnie. On musiał przekonać pozostałych członków zarządu do swoich racji i w efekcie głosowania wygrać. Nie zawsze to wychodziło. To jest niewątpliwie porażka Gorzowa i gorzowskich polityków, natomiast jeżeli chodzi o sukcesy, niewątpliwie udało się sporo zapisanych w pierwszej strategii miasta zrealizować i tu znowu chapeau bas dla Jędrzejczaka i Wójcickiego, ponieważ oni konsekwentnie realizowali te rzeczy. Może nie do końca tak, jak ja bym sobie wyobrażał, gdybym w dalszym ciągu odpowiadał za inwestycje w mieście, ale zdecydowana większość rzeczy została zrealizowana. Nie znam drugiej strategii, a teraz słyszę, że jest już trzecia. Chyba jak pójdę na emeryturę za parę lat, to siądę nad nimi i spróbuję je porównać.

Nikt z moich rozmówców nie potępia w czambuł poprzednich rządów ani też obecnych, ale na różnych portalach można znaleźć mnóstwo argumentów przekonujących, że w Gorzowie dzieje się źle. W czym tkwi problem, że do szerokiego odbiorcy nie docierają szczególnie ważne sprawy i potem zwykły obywatel patrzy inaczej, a ten, który sprawuje władzę – inaczej. Na czym to polega?
- Generalnie chodzi o brak komunikacji, natomiast nie wiem, czy powiedzieć to, co mi się ciśnie na myśl, bo to jest wybitnie niepolitycznie i może się okazać, że będą mnie chcieli pozwać do sądu.

Za co?
- Uważam, że znacząca część polskiego społeczeństwa cierpi na analfabetyzm. I to nie jest analfabetyzm, że on nie potrafi przeczytać, ale on nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem. Już o streszczeniu tego nie wspomnę. On wie, ile to jest 2x2, ale nie potrafi porównać cen, gdy kostka masła ma 20 dag i 30 dag. Nie wie, która jest korzystniejsza. Tak samo jest z komunikacją. Nawet jeśli wy dziennikarze piszecie pewne rzeczy, to śmiem twierdzić, że zdecydowana większość nie rozumie, co piszecie.

No i za długo piszemy.
- Przeraża mnie, jak biorę komórkę i czytam skróty, które sobie przesyła młodzież. Czasami proszę wnuka, by mi wytłumaczył, co to znaczy. Mnie w ogólniaku uczono mówić i pisać. Jeżeli moja praca liczyła mniej niż osiem stron i była bez sensu, to po prostu dostawałem po łbie. Najzwyczajniej w świecie przychodziła pani profesor i waliła mnie z tyłu w głowę, bo ja miałem napisać 10 stron minimum i na dokładkę z sensem.

Ja bym z tym polemizowała. Niechby były nawet dwie strony, ale z sensem. Poza tym uwielbiam ludzi o ścisłych umysłach, którzy precyzyjnie się wypowiadają, a niejeden humanista będzie ględził, marudził, powtarzał.
- Ale wie pani, dlaczego? Bo nie może być humanistą ktoś, kto nie rozumie matematyki.

Ale z całkami i pierwiastkami, ze wszystkim?

- Generalnie tak, bo to jest filozofia logiki. Matematyka to nie jest nic innego jak logika.

Logika jest OK.
- Jeżeli ja słyszę, że pan mi mówi, że poszedł na prawo, dlatego że nie znosił matematyki, to ja się zastanawiam: Człowieku, jak ty sobie dajesz radę z logicznymi wywodami?

W cyklu nauczania, jaki mi zafundowano, znałam tylko jednego Całkę. W podstawówce siedział za mną w ławce, Jurek miał na imię.
- (śmiech) Ja całkiem nieźle całkowałem do 3. roku studiów, ponieważ wtedy mi się skoczyła matematyka. Nie była już mi potem potrzebna, a jak zostałem kierownikiem, to bardziej pracowałem językiem niż suwakiem.

Jest coś, co pan będzie z tego 20-lecia zawsze pamiętał?

- Ponieważ w pewnym momencie postanowiłem być totalnym egoistą, zacznę od życia prywatnego. Najpierw ślub córki. Później akt oskarżenia wobec mojej osoby. Później cztery miesiące bezrobocia po ustąpieniu ze stanowiska wojewody i informacja, że ponieważ mam postawione zarzuty, to tak nie bardzo nam po drodze ze znalezieniem dla ciebie miejsca pracy. Natomiast bardzo fajnie znalazł się premier Brandenburgii, który powiedział do mnie: „Andreas, ty podobno jesteś na bezrobociu, czy to prawda? Może byś przyszedł do mnie do pracy?” Powiedziałem, że zbyt słabo znam – tut mir leid – ale serdecznie dziękuję za pamięć i propozycję. Niewątpliwie obchody 40-lecia małżeństwa, kiedy wybraliśmy się z żoną do Paryża. To na pewno ten prywatny osobisty odcinek życia. Natomiast jeśli chodzi o życie publiczne, to ogromne rozczarowanie, jeśli chodzi o moją frakcję polityczną. Upadek SLD niezrozumiały dla mnie zupełnie. Przekuty w sukces kolejnych rządów, ponieważ to myśmy jako SLD zainicjowali cały szereg zmian i reform, które zostały wykorzystane, albo stety, bo to dobrze, że coś, co myśmy wprowadzali, zostało wykorzystane dla dobra kraju i innych. Ale SLD dostało przez to łupnia i to zdrowego. Nie podźwignęło się z tego przez ostatnie 15 lat i obawiam się, że będzie miało takie kłopoty w dalszym ciągu, ze względu na ten podział wewnętrzny lewicy, o którym mówiliśmy wcześniej. Uważam za bardzo niepokojącą rzecz, bardzo mocno rozwijający się klerykalizm w naszym państwie. Dlaczego nie możemy brać przykładu z innych państw? Są kraje, w których doświadczenie wskazuje, że jeśli oddamy Bogu, co boskie, a cesarzowi, co cesarskie, to wygląda to lepiej, niż jeżeli te rzeczy są przemieszane.

Jest coś w naszym polskim charakterze, świadomości, tak polskiego, czego chyba nie rozumiemy, a co się nieustannie przebija w życiu na naszą niekorzyść?
- Chyba mam własną teorię, która to potwierdza, o czym pani mówi. Jestem chyba klasycznym przykładem mojego pokolenia: działacz w organizacjach młodzieżowych i jednocześnie ministrant do matury. Ale może dlatego, że ministrant do matury, po pójściu na studia odseparował się zupełnie od kościoła. Na życzenie rodziców i teściów dzieci poszły do komunii i były ochrzczone. Z bierzmowaniem już było różnie. Były wystarczająco dorosłe, by same mogły o tym decydować. Mam nieodparte wrażenie, że nasz polski katolicyzm wpływa w sposób zdecydowany na świadomość i zachowanie Polaka, przy czym jest to taki katolicyzm wczesnośredniowieczny. Świętym został książę, który rozdał wszystkie swoje dobra, a sam w siermiężnej odzieży pomagał zadżumionym. Nie szanuje się pracy. Okazuje się, że lepiej żyje się temu, kto nie pracuje, ale zbiera, niż temu, kto pracuje, ale jest mu zabrane, bo uważa się, że temu niepracującemu się należy. W państwach, gdzie dominującą religią jest religia ewangelicka, mamy coś takiego, że Najwyższy chce, żebyśmy pracowali, a za pracę wynagradza, a w związku z tym, jak ktoś jest bogaty, to Najwyższy go wyróżnił tym bogactwem. I sąsiad, patrząc na swojego bogatego sąsiada, ze wszech miar dąży, by być takim jak on, czyli nie zabrać mu, ale pracować, by być bogatym jak sąsiad.

To, o czym pan mówi, nieco nam się zrealizowało na polskich wioskach.
- Coraz częściej to widać.

Wróćmy do kieszonkowego Gorzowa. Jaki jest dzisiaj?

- Niemcy mają takie określenie „gemütlich”. Ja myślę, że Gorzów ciągle jest taki „gemütlich”. Taki wygodny, że można go pokochać, przytulić się do niego, pójść na spacer w ciekawe miejsce. Jest jedna rzecz, której mi w Gorzowie zawsze brakuje. Młodzieży. Największym błędem epoki województwa gorzowskiego było nieskorzystanie z propozycji utworzenia Wyższej Szkoły Inżynierskiej na bazie Politechniki Szczecińskiej, a była filia w Budowlance. Bardzo szanuję Staszka Nowaka. Znam go osobiście, jesteśmy na ty, przyjaźnimy się, ale że on wtedy jako wojewoda nie walnął pięścią w stół i nie powiedział: „Tu mi powołać Wyższą Szkołę Inżynierską”? Dzisiaj mielibyśmy coś zupełnie innego niż świętych braci akademii.

To temat, który powraca w każdej rozmowie.
- Brakuje mi studentów, brakuje klubów studenckich i tego co jest w np. Zielonej Górze, czyli zagłębia kulturalno-rozrywkowego, tworzonego – jak by na to nie patrzeć – przez uczelnie. Gorzów tego nie ma. I czego mi jeszcze brak? Nie wiem, nie bywam tu teraz. Może zacznę przyjeżdżać, jak pójdę na emeryturę. Przynajmniej na początku tego 20-lecia, kiedy tu częściej bywałem, nie było takich lokali, do których człowiek by z ogromną przyjemnością przyszedł i posiedział, posłuchał muzyki. Ja ich nie znam.

Jak pan widzi Gorzów za następne 20 lat? Jakim chciałby pan go widzieć?
- Chciałbym go widzieć z większą liczbą studentów. Ciągle będę to powtarzał. Prawdziwe miasto bez silnego ośrodka naukowego opartego o tu, na miejscu mieszkającą kadrę? I wcale nie mam na myśli uczelni humanistycznej, którą się tak zachwycamy. To jest najprostsze, najtańsze i najłatwiejsze. To uczelnie, wymagające laboratoriów, skomplikowanych zajęć, tworzą tak naprawdę atmosferę akademickości miasta. I ci studenci, to właśnie studenci politechniki, chętniej bawią się w kabarety, chętniej korzystają z tego kulturalnego aspektu studiów.

Ożywiają miasto…
- Ożywiają miasto. I wreszcie trzecia rzecz. Nie może być pandemii. Pandemia nas wykończy w sensie psychicznym, ale też i fizycznym, dlatego że jak słyszę, że dwa ostatnie lata studenci medycyny studiowali tę medycynę zdalnie, to powiem szczerze, że chyba za 10 lat będę pytał, w jakim okresie pan/pani studiował/a, kończył/a studia.

Dotykamy kwestii zdrowia bardzo ważnej nie tylko w Gorzowie, dotykamy młodości, a co z nami seniorami?
- Ja się wcale seniorem nie czuję. 67 lat skończone, a ciągle uważam, że jestem w strefach stanów średnich.

Jest taki film „Zamieszkajmy razem”. Mąż z żoną jadą autem i on wciąż mówi, co musi kupić: a to nowe ubezpieczenie, a to lodówkę, a żona na to: Planujemy wszystko, a nie mówimy, jak będziemy umierać?
- Ponieważ jest to jedna z niewielu rzeczy – może poza podatkami – pewna w naszym życiu w stu procentach. W związku z tym, po cholerę o tym myśleć?

I na tym zakończmy. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Hanna Kaup


17 lutego 2022 19:22, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Dziękuję, że w tej, trzeciej, ostatniej części pojawiła się odpowiedź na pytanie, nurtujące mnie po przeczytaniu pierwszej rozmowy: Jak pan Andrzej Korski spożytkował teorię: „prędzej czy później każdy dobry uczynek będzie ukarany”. Odpowiedź zawarta w tekście brzmi: „postanowiłem być totalnym egoistą”.HT
Anonim_1168, 21.02.2022, 19:52, 37.47.171.116 ##

kolejne pier..enie sierot pojędrzejczakowych

każdy mieszkaniec widzi gołym okiem co miastu potrzeba i czego brakuje

a te pryncypały kreaują jakąś swoją rzeczywistość
Anonim_2537, 23.02.2022, 10:44, 37.248.156.157 ##

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

O hierarchii miast w lubuskim
Prezentacja wyników badania hierarchii funkcjonalnej miast w Polsce, przeprowadzonego przez Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR, ze szczególnym uwzględnieniem Lubuskiego, ... <czytaj dalej>
Badają miejskie parkingi
Z samochodów i pieszo prowadzone są badania zajętości gorzowskich parkingów. Specjaliści z firmy SystemEG z Wrocławia, wyposażeni w kamizelki odblaskowe ... <czytaj dalej>
Piknik Europejski w Gorzowie
Zapraszamy do Gorzowa na Piknik Europejski! Świętujemy 20-lecie Polski w UE. Marszałek Województwa Lubuskiego Marcin Jabłoński zaprasza na kolejny piknik z ... <czytaj dalej>
W czwartek Boże Ciało
W najbliższy czwartek 30 maja Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa popularnie nazywaną świętem Bożego Ciała. Tego dnia ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Klaudia" Salonik Prasowy Anna Subotowicz

ul. Czartoryskiego 249 lok. 4, Gorzów Wlkp.
tel. 695 357 130
branża: Spożywcze artykuły - detal <czytaj dalej>
"Alma" Biuro Rachunkowe Marian Bułka

ul. Młyńska 4, Gorzów Wlkp.
tel. 609 115 585
branża: Biura - rachunkowe <czytaj dalej>
Credit House Polska Sp. z o.o.

ul. Bolesława Chrobrego 16 /1, Gorzów Wlkp.
tel. 95 736 36 73
branża: Finansowanie, kredyty <czytaj dalej>

Czy wiemy o sobie wszystko
W nowym filmowym tygodniu Kino Konesera zaprasza na film "Do ... <czytaj dalej>
Męczące Helsinki
Helsinki nas zmęczyły. Po kompaktowym Tallinie fińska stolica wydała nam ... <czytaj dalej>
Grozi im 12 lat więzienia
Mieli pistolet, grozili jego użyciem. Podejrzani zatrzymani i aresztowani. Policjanci zatrzymali ... <czytaj dalej>
Zmiana nazwy miasta
Drodzy Mieszkańcy - właśnie garstka ludzi decyduje o Was, bez ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« czerwiec 2024 »
P W Ś C P S N
     
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Walka o Gorzów, czyli teatrzyk manipulacji
Jesteśmy po pierwszym spotkaniu w związku z propozycją zmiany nazwy Gorzowa Wielkopolskiego. Odbyło się w auli AJP przy obecności ok. 70-80 osób. Ponieważ w mediach społeczościowych trwa ożywiona dyskusja między ... <czytaj dalej>
Bez korzeni nie zakwitniesz
Archiwa Państwowe oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej zapraszają uczniów klas 4-7 <czytaj dalej>
Kto zdobędzie mural dla szkoły
Murale Pamięci „Dumni z Powstańców” to ogólnopolski konkurs dla szkół <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_1120.jpg
admin ego:
W pierwszym Muzeum Muminków
Specjalnie tak wycelowaliśmy pobyt w Tampere, by wypadł dokładnie w ... <czytaj dalej>
admin ego:
W roli głównej wiolonczele
Na zakończenie sezonu kameralnego w Filharmonii Gorzowskiej, koncert o tytule ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Bez makijażu?
5 maja obchodzimy Światowy Dzień Bez Makijażu, poświęcony promowaniu naturalnego ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Alkoholowa mapa Polski
Ponad 95 tys. pijanych kierowców zatrzymała policja w 2023 roku. ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_4375:
Aha! Świetny portret "Pana od kamery TV"! <czytaj dalej>
Anonim_4375:
Chyba Ją nam zabiorą gdzieś w Świat daleki - te kreacje są niesamowite. Mogłyby uświetnić jakiś
spektakularny, ponadczasowy spektakl tea <czytaj dalej>
Katarzyna Winkiewicz-Więcław :
Panie Marku, dziękujemy za piękne słowa :) <czytaj dalej>
Andrzej Trzaskowski:
Natalia Ślizowska. Powróciła w nasze strony, objęła prestiżowy (po nieudacznych politykach) lokal w centrum miasta i się zaczęło. I trwa. Nie <czytaj dalej>
Anonim_4375:
Bardzo dobre fotografie - pokazują tę niezwykłą ale jakże ważną dla współgrania uważność, zwracanie się do partnerów by dobrze, idealnie <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej