sobota 15 czerwca 2024     Jolanta, Wiola, Wit
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Jestem związany z Gorzowem i jego historią
Dwie dekady Gorzowa
eGorzowska - 11281_LbSJBWm5zTTdC0wursTu.jpgW minionym roku został zrealizowany projekt "Dariusz Kostrzewa, czyli gorzowskie historie w karykaturze". W opublikowanym wydawnictwie zmieściły się tylko krótkie części rozmów z gorzowianami. Niektóre będziemy publikować na naszym portalu w całości.

O projekcie przecztasz tu: https://www.egorzowska.pl/pokaz,kultura,11242, i tu: https://www.egorzowska.pl/pokaz,kultura,11194,

Rozpoczynamy rozmową z Leszkiem Rybką w przeddzień jego 68. urodzin.

Leszek Rybka – ur. 5I1954 w Gorzowie. Ukończył SP nr 1 i 8, Technikum Mechaniczne oraz wydział ekonomiczny i transportowy Politechniki Szczecińskiej. W l. 80. przez dwa lata pracował w Niemczech przy produkcji desek surfingowych. Po studiach rozpoczął pracę w urzędzie wojewódzkim w wydziale zatrudnienia.

- Było to barwne doświadczenie. Kontrolowaliśmy zakłady państwowe, sprawy związane z kadrami. Dostałem takiego ojca opiekuna, pana Zygmunta, który miał jedną podstawową zasadę przy kontroli. Jeżeli nam w ciągu pół godziny nie dawali kawy, to waliliśmy ich z grubej rury. Wyglądało to tak, że jeśli w ciągu tych 30 minut nie dostawaliśmy kawy, to on ostentacyjnie wyciągał ze swojej urzędniczej teczki termos i demonstracyjnie nalewał kawę. Ale wtedy już było za późno.

A kawa była wtedy w cenie.

- Tak, kawa była bardzo trudno osiągalna… Dwa lata tam pracowałem, natomiast przed stanem wojennym byłem rewidentem zakładowym w MZK. Stan wojenny, zakład zdemilitaryzowany, może rok lub dwa. Dyr. Jankowski był dobrym szefem i nie wtrącał się, a ja robiłem swoje kontrole.

Była też przygoda z Berlinem i tchnienie nowego w życie Gorzowa.

- Po powrocie z Berlina zapragnąłem zostać kapitalistą i otworzyłem jeden z pierwszych w Polsce i jedyny w Gorzowie sex shop w Mieszku. To było fajne doświadczenie, bo zajmowałem się m.in. edukacją pań, które nie miały żadnego doświadczenia ani pojęcia o tych wszystkich wibratorach czy prezerwatywach. Interes okazał się strzałem w dziesiątkę, szło ładnie zarobić.

Kiedyś pękło…

- Pękło w momencie, gdy nasz syn Maciej miał iść do pierwszej komunii i dostaliśmy ultimatum. Albo to, albo to.

Od syna czy od księdza?
- Nieee, syn był w tak młodym wieku, że dla niego to nie stanowiło różnicy. Od księdza. I przemianowaliśmy ten sex shop na men shop, ale to po prostu straciło swoją ostrość. A w międzyczasie wszedłem w lokal na Chrobrego/30 stycznia. To się nazywało Bazar z artykułami chemicznymi i kosmetycznymi.

Dobijmy do 2001.
- Tu się właśnie skończyła moja przygoda z kapitalizmem.

Wszedł pan na grunt samorządowy.
- Jak się zorientowałem, jakie są pobory średniej kasy urzędnika, to doszedłem do wniosku, że po cholerę mam się miotać w tym sklepiku, gdzie jest już cienko – miałem alternatywę: wejść w sieć albo się zlikwidować, ale nie chciałem być na pasku sieci – i zlikwidowaliśmy się i to z dużym sukcesem, ponieważ nie zostawiliśmy po sobie żadnych długów, wyprzedaliśmy wszystko, łącznie z urządzeniem sklepu i zupełnie przypadkowo trafiłem na prezydenta Jędrzejczaka. Przyszedłem do niego z prostym tekstem, czy nie potrzebuje kogoś takiego jak ja? To było dosyć zabawne, bo chyba odbyłem z prezydentem ze dwa spotkania w kontekście tego inkubatora, który robił Finster i miałem tam iść. On chciał Józka pyknąć. Rozmawialiśmy, co tam ewentualnie ma być i po kilku dniach dostałem telefon z urzędu, że mam się zgłosić do pana prezydenta Jędrzejczaka i on wręczył mi nominację. Ja nie wiedziałem, co to jest. Powiedział „gratuluję”, wezwał Knecia i mówi: „To zaprowadź pana Rybkę tam, gdzie trzeba.”

I gdzie to „tam” było?
- Wydział gospodarki komunalnej. Myślę: „cholera, co to jest?” Nie miałem zupełnie doświadczenia z samorządem. A Kneć zaprowadził mnie na Drzymały i mówi „No Rybka, to huśtaj to”. A przejąłem wydział po aferze korupcyjnej. Chodziło o tę „ogrodniczkę”. Mówię to w cudzysłowie, bo nie było takiego stanowiska, ona się tak samorzutnie nazwała. Cały wydział był przestraszony i ubezwłasnowolniony.

Co to była za kobieta?
- Pobory, które brała z kasy, były na waciki. Doprowadziła do tego, że nikt tam nie był decyzyjny. Sama o wszystkim decydowała z wiadomych powodów, żeby po prosu wszystko przejmować.

Na zasadzie: nie dali mi kawy przed upływem pół godziny?

- Dokładnie, to był ten sam motyw. A ja wszedłem do urzędu z opinią, że jestem kolesiem Jędrzejczaka, bo on mieszkał na 30 stycznia i ja mieszkałem na 30 stycznia. On chodził do technikum i ja tam chodziłem, ale on o klasę niżej, bo ja poszedłem o rok wcześniej. W ogóle z człowiekiem się nie znałem. A jak dostałem nominację, to poszedłem do niego i pytam, czy ma dla mnie jakieś wskazówki, a on mi mówi: „No Rybka, ja cię nie po to przyjmowałem, żebyś biegał do mnie po wskazówki. Masz tu wolną rękę, ale musisz to wszystko wyprostować, bo opinia o wydziale jest bardzo zła.” I – chcę to podkreślić – miałem szczęście, że jak zacząłem tam pracować, trafiłem na Wawrzyńca Zielińskiego. To niewątpliwie fachowiec, facet, który nie urodził się w Gorzowie, ale to miasto zna znakomicie i nie ukrywam, że dostałem od niego korepetycje. W przyspieszonym tempie poznałem w mieście to, co zajęłoby mi długie, długie miesiące. Jak teraz słyszę, że będą w Gorzowie robione łąki kwietne, to ja o czymś takim słyszałem dawno. W urzędzie byłem tylko cztery lata, więc moje możliwości były ograniczone, ale dużo jeździłem do Niemiec. Tam są organizowane imprezy ogólnokrajowe o nazwie Buga i regionalne Luga. Polegają na tym, że zamyka się jakąś część miasta, wejście jest płatne i na tym terenie – robią to co dwa lata – od wiosny do późnej jesieni pokazywane są nowe trendy w gospodarce estetycznej związanej z miastem. Za każdym razem jest tam też sektor dotyczący cmentarzy. I stamtąd czerpałem dużą wiedzę. Głównie sam, prywatnie.

Jak się panu pracowało w urzędzie?

- W początkach pracy – to nie jest anegdota – zdarzyło się tak, że pewien obywatel za pomocą płatnego ogłoszenia w gazecie – podając się z imienia i nazwiska – podziękował naczelnikowi Leszkowi Rybce za pozytywne załatwienie sprawy. Jestem parę dni w tym wydziale. Sekretarka mi anonsuje, że chce ze mną rozmawiać obywatel taki a taki. On się przedstawia, ja się przedstawiam. Chodzi o to, że moje miejskie drzewo dewastuje jego prywatne ogrodzenie, a on chodzi za tym dwa czy trzy lata. Mówię: „Wie pan, jestem tu krótko, proszę usiąść i zaczekać, ja się zorientuję.” Idę do pracowników, którzy się tym zajmują i pytam. Podaję nazwisko, namiar i słyszę: „Tak szefie, on tu chodzi już długi czas.” „No ale czemu nie jest załatwiony? Dobra, kiedy mamy wycinkę?” „No właśnie kończymy.” „To proszę do tej listy dopisać ten adres.” I wracam do człowieka, mówię: „Proszę pana, może dwa, najpóźniej trzy tygodnie, a będzie temat załatwiony, bo właśnie robimy wycinkę.” „A, panie, to mi wszyscy tak obiecują.” To mu mówię: „Ja nie obiecuję, tylko sprawa już ma bieg, jest na talerzu, adres na liście.” No i za jakiś czas wchodzi facet do mnie do pokoju, trzyma w ręce butelkę koniaku – a wydział jeszcze nie otrząsnął się po aferze. Ja mówię: „Panie, idź pan z tą butelką.” „Ale ja chcę panu podziękować.” „No dobra, ale proszę to zabrać.” No i udało mi się go jakoś spławić. Za parę dni współpracownicy przynoszą mi gazetę i jest jak byk: „Jaś Kowalski Leszkowi Rybce”. Dym w urzędzie jak jasna cholera, bo przecież krótko pracuję. Już podejrzewali, że ja sam sobie to zrobiłem, więc mówię: „Sprawdźcie, jest taki człowiek.” Były też takie sytuacje.

Zaczyna się XXI w. Jak pan pamięta Gorzów sprzed 20 lat?
- Cały czas jestem związany z Gorzowem i jego historią. Dzięki Wawrzyńcowi i Robertowi Piotrowskiemu mam jakąś wiedzę o tym, jestem w Towarzystwie Miłośników Gorzowa. Jest jedna rzecz moim zdaniem teraz już stracona. Gorzów miastem parków i ogrodów. To się w tej chwili nie broni. Niestety. Nie miałem problemu, jeśli chodzi o mojego szefa, ale problem polegał na tym, że aby móc zrealizować to, co chciałem, musiałem to włożyć w jego głowę. Tak po prostu było. To jest domena wielu szefów. Oni nie są w stanie zastanawiać się na wszystkim, czy ten most będzie potrzebny, czy ten park będzie potrzebny. Ale jeżeli ja go przekonam, to się uda. Po pierwsze, prezydent Jędrzejczak był otwarty na takie rzeczy. Pamiętam, w Nordhausen, jakieś 400 km od Gorzowa, była Luga i jedna rzecz, która mnie powaliła na kolana. Duży kościół katedralny pod sam koniec wojny zbombardowany przez Amerykanów. Ponieważ był tam punkt obserwacyjny, ostała się tylko wieża. I to, co zostało, zaadoptowano na trwałą ruinę, ale w sposób nowoczesny, z wykorzystaniem szkła. Nie jakieś gołe mury. Prowadziła tam ścieżka, koło 100 m i na różnych elementach kamiennych i metalowych modlitwa „Ojcze nasz” – oczywiście po niemiecku. Byłem ciekaw reakcji prezydenta. Widziałem, że wzruszenie go ogarnęło, a to było genialne w swojej prostocie...

Cdn.
Rozmawiała Hanna Kaup


4 stycznia 2022 19:50, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
O hierarchii miast w lubuskim
Prezentacja wyników badania hierarchii funkcjonalnej miast w Polsce, przeprowadzonego przez Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR, ze szczególnym uwzględnieniem Lubuskiego, ... <czytaj dalej>
Badają miejskie parkingi
Z samochodów i pieszo prowadzone są badania zajętości gorzowskich parkingów. Specjaliści z firmy SystemEG z Wrocławia, wyposażeni w kamizelki odblaskowe ... <czytaj dalej>
Piknik Europejski w Gorzowie
Zapraszamy do Gorzowa na Piknik Europejski! Świętujemy 20-lecie Polski w UE. Marszałek Województwa Lubuskiego Marcin Jabłoński zaprasza na kolejny piknik z ... <czytaj dalej>
W czwartek Boże Ciało
W najbliższy czwartek 30 maja Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa popularnie nazywaną świętem Bożego Ciała. Tego dnia ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Zachara" Gabinet Stomatologiczny

ul. Estkowskiego 15 /5, Gorzów Wlkp.
tel. 95 736 98 81
branża: Lekarze - stomatolodzy, protetycy <czytaj dalej>
"Mayk" Firma Handlowo-Usługowa Katarzyna Grodzka

ul. Myśliborska 21, Gorzów Wlkp.
tel. 95 736 84 13
branża: Opony - serwis <czytaj dalej>
"Majkel" Michał Soszka

ul. Bolesława Chrobrego 38 /6, Gorzów Wlkp.
tel. 517 368 285
branża: Malowanie, tapetowanie - usługi <czytaj dalej>

Czy wiemy o sobie wszystko
W nowym filmowym tygodniu Kino Konesera zaprasza na film "Do ... <czytaj dalej>
Męczące Helsinki
Helsinki nas zmęczyły. Po kompaktowym Tallinie fińska stolica wydała nam ... <czytaj dalej>
Grozi im 12 lat więzienia
Mieli pistolet, grozili jego użyciem. Podejrzani zatrzymani i aresztowani. Policjanci zatrzymali ... <czytaj dalej>
Zmiana nazwy miasta
Drodzy Mieszkańcy - właśnie garstka ludzi decyduje o Was, bez ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« czerwiec 2024 »
P W Ś C P S N
     
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Walka o Gorzów, czyli teatrzyk manipulacji
Jesteśmy po pierwszym spotkaniu w związku z propozycją zmiany nazwy Gorzowa Wielkopolskiego. Odbyło się w auli AJP przy obecności ok. 70-80 osób. Ponieważ w mediach społeczościowych trwa ożywiona dyskusja między ... <czytaj dalej>
Bez korzeni nie zakwitniesz
Archiwa Państwowe oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej zapraszają uczniów klas 4-7 <czytaj dalej>
Kto zdobędzie mural dla szkoły
Murale Pamięci „Dumni z Powstańców” to ogólnopolski konkurs dla szkół <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_1560.jpg
admin ego:
W pierwszym Muzeum Muminków
Specjalnie tak wycelowaliśmy pobyt w Tampere, by wypadł dokładnie w ... <czytaj dalej>
admin ego:
W roli głównej wiolonczele
Na zakończenie sezonu kameralnego w Filharmonii Gorzowskiej, koncert o tytule ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Bez makijażu?
5 maja obchodzimy Światowy Dzień Bez Makijażu, poświęcony promowaniu naturalnego ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Alkoholowa mapa Polski
Ponad 95 tys. pijanych kierowców zatrzymała policja w 2023 roku. ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_4375:
Aha! Świetny portret "Pana od kamery TV"! <czytaj dalej>
Anonim_4375:
Chyba Ją nam zabiorą gdzieś w Świat daleki - te kreacje są niesamowite. Mogłyby uświetnić jakiś
spektakularny, ponadczasowy spektakl tea <czytaj dalej>
Katarzyna Winkiewicz-Więcław :
Panie Marku, dziękujemy za piękne słowa :) <czytaj dalej>
Andrzej Trzaskowski:
Natalia Ślizowska. Powróciła w nasze strony, objęła prestiżowy (po nieudacznych politykach) lokal w centrum miasta i się zaczęło. I trwa. Nie <czytaj dalej>
Anonim_4375:
Bardzo dobre fotografie - pokazują tę niezwykłą ale jakże ważną dla współgrania uważność, zwracanie się do partnerów by dobrze, idealnie <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej