środa 29 listopada 2023     Błażej, Walter, Fryderyk
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
Hanna Kaup BLOG

« powrót
Hallo Polska, czyli gorzowianin w Gambii
eGorzowska - 12337_lgDZjcuhJ5VCtociGoQG.jpgKiedy na początku lutego weszłam do budynku rehabilitacji Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie, przed drzwiami koordynatorki działu Izabeli Sawczyn siedział postawny mężczyzna. Na przegubie ręki miał plecioną etniczną bransoletkę, która zwróciła moją uwagę. Mężczyzna z pewnością był starszy ode mnie, więc pomyślałam, że jest w nim jakaś tajemnica. Po chwili zamknęły się za nim drzwi gabinetu, a gdy przyszła moja kolej na wizytę, pani Iza zapytała, czy widziałam człowieka, który właśnie od niej wyszedł.
– Widziałam. Miał na ręce jakąś afrykańską bransoletkę – odparłam.
– A wie pani, że on właśnie wrócił z miesięcznego pobytu w Gambii? Jeździ tam sam. Może chciałaby pani go poznać?
I tak w ciągu pięciu minut poznałam Arkadiusza Gramsa, dostałam jego adres i byłam z nim umówiona na spotkanie. W poniedziałkowe południe czekał już na mnie z kawą i swoimi opowieściami.



40 krajów świata
W pokoju, w którym mnie przyjął, nad drzwiami zobaczyłam wężową skórę, na piecu – ogromną afrykańską maskę, a pod nim – najnowszy gambijski nabytek – rzeźbioną grupę postaci. Na ścianach obrazy pamiętające początek XX wieku. Wszędzie pełno książek. To głównie tytuły mówiące o najróżniejszych miejscach świata: Karaiby, Ghana, Od Petersburga do Leningradu, Dynastie Europy, Tajemnica Templariuszy, Leksykon miast polskich.

75-letni dziś Arkadiusz Grams zdał maturę w 1966 r. Potem ukończył szkołę melioracyjną i w początkach lat 70. wyjechał z Orbisem w pierwszą podróż do Egiptu.
– To było moje marzenie – mówił.
Do dziś zwiedził 40 krajów świata (ma koszulki, na których z jednej strony umieścił flagi państw Europy, a z drugiej innych kontynentów, które odwiedził). Ponieważ pamięć jest ulotna, a zdjęcia płowieją, niszczą się i po latach niewiele na nich widać, postanowił wydawać książki z podróży, które odbył. Pierwsze wspomnienia pisał sam na maszynie i opatrywał niewielkimi zdjęciami robionymi niemieckim aparatem Wera. Sam też kalkował mapy, by pokazać szlaki swoich wędrówek. W 2015 roku wydał pierwszy prawdziwy album. Dziś ma ich już dziesięć.
– Lepiej mi się ogląda coś takiego, niż mam wchodzić w laptop i wyciągać swoje archiwum fotograficzne. A pamięć jest zawodna – przekonywał.
Jest jeszcze książeczka „Podróże pisane w pamięci”, w której zawarł najróżniejsze przygody, wydarzenia i historie z wszystkich swoich wyjazdów.

Trzy razy Gambia

Z ostatniego miesięcznego pobytu w Gambii (był tam już trzy razy) też powstanie album. Jest już treść, ale jeszcze będzie ją przerabiał. Od jakiegoś czasu zamieszcza również w swoich wydawnictwach mapy, których nie musi już kopiować, by czytelnicy mogli zobaczyć trasy jego podróży.

Zapytany, gdzie – gdyby mógł – chciałby się ponownie urodzić, odpowiada:
– To mnie pani zaskoczyła. Nie wiem. Każdy kraj jest inny. Polska jest śliczna, a ja zanim zacząłem zwiedzać świat, zwiedzałem Polskę. Jeździłem stopem jeszcze w szkole podstawowej. Rodzice godzili się, pod warunkiem, że z każdego miejsca, do którego dotrę, będę dzwonił. Były więc rozmowy z poczty na koszt abonenta, oczywiście – podkreślał z uśmiechem.
– Jest pan wolnym ptakiem – właściwie stwierdzam niż pytam.
– Od zawsze – odpowiada bez zastanowienia.

Gambia, to leżące wzdłuż rzeki o tej samej nazwie, niewielkie afrykańskie państwo, w którym ludzie żyją biednie. Nie ma tam zbyt wiele zabytków. Jedynie kamienne kręgi. Ale gorzowianin był tam już trzy razy i znów chce wrócić za rok, bo ten kraj go zachwycił. Dlaczego?
– Nie wiem, w pewnym sensie tego nie rozumiem – odpowiada. – Ale Gambia ma w sobie taką szczególną życzliwość ludzi. Oni są najbiedniejsi, naprawdę. Byłem w kilku domach, w niektórych urządzonych po europejsku, ale i w takich, w których zamiast łóżek są sienniki ze słomy, nie ma okien, elektryczności, a woda jest w wiosce w jednym kranie. Ale nie obnoszą się ze swoją biedą, a utrzymują się za 2-3 dolary dziennie. Dla nas to nierealne. Poznałem tych ludzi od podszewki. Kiedyś dwa i pół dnia spędziłem wśród nich i byłem traktowany jak swój. Mogłem ich obserwować, fotografować, nie było żadnego problemu. I czas tam jest inny. No stress, no problem – to fantastyczna dewiza. Ja tam doszedłem do siebie i nic mnie nie ruszało. A jak człowiek zaczyna się denerwować, że na przykład ktoś umówiony się nie pojawia, to trzeba zadzwonić i pogonić go. To wszystko.

Zupa z kobry, boa na szyi
Jak Arkadiusz Grams radził sobie z afrykańskim jedzeniem?
– Jestem wszystkożerny i nieobrzydliwy. Jadłem różne potrawy, zupę z kobry, serce kobry w alkoholu, tarantulę – to zupełnie smaczne, przyprawione danie dla odważnych – robaki, świerszcze, bo to przecież przyszłość świata – podkreśla. – A w Gambii podstawą jest ryż. Do tego ryby, wołowina, bo to głównie kraj islamski. Bardzo smaczna była mieszanka wołowiny, suszonej i wędzonej ryby w sosie i krewetek. Wieprzowiny się nie widzi i nie je.

Poza tym, że gorzowianin potrafi zjeść wszystko, ma też mocno przesuniętą granicę strachu.
– To jeszcze z czasów wojska. Jak inni się boją, ja jeszcze nie odczuwam strachu, ale jak ja się boję, to znaczy, że to jest już ekstremalna sytuacja zagrażająca życiu.
Na dowód pokazuje zdjęcia, na których głaszcze krokodyle. Twierdzi, że są przyzwyczajone do ludzi i wystarczy być przy nich ostrożnym. Nie ma co, być wśród czterech bestii, stać blisko hieny, mieć na szyi węża dusiciela - który zaczyna się zaciskać - i mówić, że to był przyjacielski uścisk, to może tylko człowiek o wielkiej odwadze.

Ale poza tymi ekstremalnymi dla mnie i wielu sytuacjami, pan Arkadiusz prezentuje też fotografie codzienności gambijskiej, jej ludzi, a także kangurana, czyli przewodniczącego procesowi inicjacji chłopców szamana, który ma za zadanie ochraniać ich przed czarami. To tradycja w grupie etnicznej Mandinka.
– Takiego młodzieńca zaprowadza się do buszu i on ma tam samotnie mieszkać ileś czasu, dbać o wyżywienie i udowodnić, że jest mężczyzną. Ale szczerze mówiąc, kanguran podrzuca mu jakieś jedzenie - wyjaśnia mój rozmówca.

Kanguran - foto Arkadiusz Grams

Choć najczęściej nie było problemu z robieniem zdjęć, to kanguranowi wolno było je zrobić dopiero po negocjacji. Ostatecznie gorzowianina ta przyjemność kosztowała 10 dolarów.
Oczywiście negocjacje musiał przeprowadzić człowiek miejscowy, inaczej – tak jak w przypadku zakupu ostatniej rzeźby (sprzedawca chciał za nią 150 dolarów, utargowali na niecałe 100) – byłoby dużo drożej. Targującym się był mężczyzna, którego pan Arek poznał podczas swojego pierwszego pobytu, w czasie przeprawy promowej. Nosi mundur, czyli jest wojskowym i to w stopniu majora, ma dwie żony (może mieć cztery, ale każda musi otrzymać dokładnie takie same warunki do życia). I to dzięki niemu gorzowianin może pochwalić się zdjęciem w mundurze gambijskim. Jako jedyny Polak, a kto wie, czy nie Europejczyk, mógł również nocować na terenie jednostek wojskowych.

Arkadiusz Grams na pytanie, czy czuje się bogatym człowiekiem, odpowiada:
– Czuję się bogatym w doznania.
I choć nie włada doskonale językiem angielskim, choć czasami jego mowa jest „Kali kochać, Kali uczyć”, to nie ma problemu z nawiązywaniem znajomości. Z pewnością ułatwiają mu to specjalne koszulki z nadrukiem z przodu: „Jestem z Polski”, a z tyłu: „I am from Poland”.
– W Gambii tylko w tym chodziłem. I wciąż słyszałem „Hallo Polska”.

Tekst i foto Hanna Kaup

Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
, zdjęcie 1/14

, zdjęcie 2/14

, zdjęcie 3/14

, zdjęcie 4/14

, zdjęcie 5/14

, zdjęcie 6/14

, zdjęcie 7/14

, zdjęcie 8/14

, zdjęcie 9/14

, zdjęcie 10/14

, zdjęcie 11/14

, zdjęcie 12/14

, zdjęcie 13/14

, zdjęcie 14/14


19 lutego 2023 20:43, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Barbara
O matko,co zrobili temu lwu,że nawet nie wstaje?
Anonim_4144, 11.04.2023, 12:20, 31.0.83.19 ##

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Coraz bliżej święta
Otwarcie hali sportowo-widowiskowej Arena GORZÓW jest głównym elementem tegorocznej kampanii „Gorzów blisko świąt”. Dwudniowa impreza zaplanowana jest w dniach 9-10 ... <czytaj dalej>
Chcą nowego porozumienia paradyskiego
Prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki, wspólnie z prezydentami Zielonej Góry Januszem Kubickim i Nowej Soli Jackiem Milewskim, jest inicjatorem i współorganizatorem ... <czytaj dalej>
Uzasadnienie inicjatywy obywatelskiej
Publikujemy UZASADNIENIE INICJATYWY OBYWATELSKIEJ na rzecz skrócenia urzędowej nazwy miasta Gorzów Wielkopolski i przywrócenia jej historycznego polskiego brzmienia – GORZÓW. WSTĘP tylko ... <czytaj dalej>
Petycja
Szanowny Panie Prezydencie, powstała petycja dotycząca likwidacji podziemnego przejścia dla pieszych przez ulicę Piłsudskiego. Ja chciałabym się przyłączyć do tej inicjatywy, ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
LCF Bożena Borowy Piotr Brudło

ul. Mieszka I 32, Gorzów Wlkp.
tel. 957228962; 957293027
branża: Finansowanie, kredyty <czytaj dalej>
Borusiewicz Katarzyna Gabinet Stomatologiczny

ul. Pluty 5 lok. 5, Gorzów Wlkp.
tel. 95 720 80 03
branża: Lekarze - stomatolodzy, protetycy <czytaj dalej>
"Arknet" Arkadiusz Szkółka

ul. Kościuszki 6 B m. 8, Gorzów Wlkp.
tel. 95 735 65 45
branża: Elektryczne urządzenia - serwis <czytaj dalej>

Kalendarium eventów
« listopad 2023 »
P W Ś C P S N
  
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
   
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Wierzą, że tym razem się uda
Wrócił temat zmiany nazwy naszego miasta. Zajmuje się nim Komitet Obywatelski Gorzów, który 7 listopada odbył organizacyjne spotkanie w siedzibie Zachodniej Izby Przemysłowo-Handlowej. Przedstawił najważniejsze kwestie związane z projektem złożonym ... <czytaj dalej>
Pokaż najpiękniejsze porosty
W ramach programu edukacyjno-informacyjnego WygrajMY czyste powietrze miasto ogłasza konkurs <czytaj dalej>
Zagłosuj na zmodernizowany obiekt
Trwa głosowanie w plebiscycie internetowym konkursu Modernizacja Roku & Budowa <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - obaszewska-001.jpg
admin ego:
Chipiona - najwyższa z latarń
Opowiadając o Wieży Herkulesa, wspomniałam, że jest ona – według ... <czytaj dalej>
admin ego:
Plaża Katedr
Praia as Catedrais po galisyjsku, po hiszpańsku Playa de las ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Zakopanie w ziemi żywcem... czyli o granicy
Zakopanie w ziemi żywcem, patostreamy, niebezpieczne wyzwania – gdzie jest ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Nowe technologie pomogą zadbać o seniorów
Powiedzieć, że starzejemy się jako społeczeństwo, to truizm. Według danych ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_5823:
Oba miasta stracą na kasacji województwa. Jedyny myk jest taki, że Gorzów straci dużo mniej niz Zielona Góra, bo duzo mniej z tego województwa <czytaj dalej>
Ja:
Lubuskie ma być! Żeby "warszawka" wiedziała i czuła, że ma problem na terenach wcześniej wyzyskanych. ONI nie mogą ogarnąć Zachodni <czytaj dalej>
Anonim_6329:
A uniwersytet nie jest lubuski, dlaczego. A do Berlina i Wiednia to mogę dojechać z ZG, a z G to do D....
Budowa lubuskości nie powiodła si <czytaj dalej>
Mieszkaniec:
Napisałbym kródko, sp....cie z takimi, nic nie wnoszącymi inicjatywami, ale trafia mnie bój o g....o. Moze zajmijcie się poprawianiem jakosci ży <czytaj dalej>
Anonim_5439:
My jesteśmy już na poziomie egipskiego Boga RE. Nie to co przedszkolaki z niemieckiej unii. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej