piątek 1 marca 2024     Antonina, Antoni, Albin
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
Gontowiec Podróżny BLOG

« powrót
11.11.1950
eGorzowska - 13101_qIFVGM6DdC74z0W0utPS.jpgDziś trochę prywaty, choć w pewnym sensie będzie to również opowieść podróżnicza, bowiem przemieścimy się nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. A wszystko dlatego, że kiedy w kraju patriotycznie i wzniośle, u nas przede wszystkim wspomnieniowo, za to z nutką sensacji.

Zacznę od 11.11.1950 r. Wtedy również była sobota i to sobota pracująca, bo pracowało się we wszystkie soboty, a najważniejsze święto obchodzono 22 lipca (do 1989 r.). Dokładnie tego listopadowego dnia moi rodzice stanęli przed urzędnikiem gorzowskiego USC. W tatowej kieszeni ciążył już bilet kierujący go do wojska na drugi kraniec kraju. Jako syn przedwojennego policjanta, a więc tzw. element niepewny politycznie, otrzymał przydział do batalionu budowlanego w Orzyszu – formacji bez karabinu, w której wykonywano ciężkie prace przymusowe. Zgodnie z odgórnymi wytycznymi trafiali tam synowie „wywłaszczonych obszarników, kupców, właścicieli przedsiębiorstw i nieruchomości miejskich oraz synowie byłych funkcjonariuszy aparatu ucisku reżimu przedwrześniowego". Określano ich wtedy wrogami ludu. Tato zameldował się w jednostce już pięć dni po ślubie. Wiotka, wielkooka dziewczyna musiała tęsknić za nim prawie przez trzy lata.

Niespełna rok później powtórzyli przysięgę przed ołtarzem i byli pierwszą parą, której udzielono ślubu w nowo erygowanej Parafii Św. Józefa na ul. Brackiej (parafię erygowano 10.08.1951, ślub odbył się 16 dni później, kiedy tato przebywał na krótkiej przepustce z wojska). Zamiast wieczoru panieńskiego było szorowanie ślubnych tenisówek białą pastą do zębów, za wieczór kawalerski musiała wystarczyć długa podróż pociągiem. Z cywilnej uroczystości, jedynej uznawanej wtedy za ważną w świetle prawa, nie zachowały się żadne zdjęcia. Może nawet nie były wtedy robione (nie ma już kogo zapytać), a wszystko przez tę nutkę sensacji, która się z nim wiązała.

Moja babcia uważała, że żadna dziewczyna nie jest godna jej syneczka. Na wszelki wypadek wszystkie dokumenty trzymała we własnej szufladzie i to pod kluczem. Miłości rodzinnego beniaminka sprzyjały jednak siostry, znalazły więc sposób, by się do tej szuflady włamać i małżeństwo stało się faktem. Babci pozostało już tylko pogodzić się z tym, że niedaleko padło jabłko od jabłoni. Ona jako pierwsza przeciwstawiła się woli rodziców. Mimo ustalonego terminu ślubu z bogatym ziemianinem (i schowanego w paszporcie biletu do Ameryki) wybrała uczucie do przystojnego wojaka, mojego dziadka. Cóż z tego, że pochodził z rodziny z tradycjami? Był w końcu tylko jednym z siedmiorga dzieci mazowieckiego chłopa, a ona – niezbyt majętna, ale jednak szlachcianka. Rodzice nigdy nie wybaczyli jej mezaliansu, a i teściowie nie polubili „panny z białymi rączkami”. Młodzi zdecydowali się wyruszyć na Kresy i ostatecznie osiedli w Pińsku. Tam też urodziło się troje z czworga ich dzieci. Alfred był najmłodszy.

Święto Niepodległości w Pińsku odbywało się z wielką pompą. Mały Fredek niewiele z tego okresu zapamiętał, jednak jego starsze siostry chętnie opowiadały o uroczystych mszach w Kościele Garnizonowym i ubranych na galowo marynarzach Pińskiej Flotylli Rzecznej. Nie mniej pięknie prezentowali się w mundurach konni policjanci pińscy a wśród nich mój dziadek Konstanty (zginął rozstrzelany pod Warszawą w 1944 r.).

Patriotyczne nuty przebijały także przez wspomnienia drugiej babci o pięknym imieniu Nadzieja. Matka mojej mamy była w młodości członkinią Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół". Kiedy zgodnie z wolą rodziców wyszła za sporo od niej starszego urzędnika Starostwa w Baranowiczach, spotkania sokolników były jej odskocznią od niezbyt lubianego i trochę nudnego życia statecznej połowicy. Uroczyste obchody Święta Niepodległości w Baranowiczach odbywały się przy Pomniku/Mogile Nieznanego Żołnierza (był drugim takim pomnikiem w Polsce, po warszawskim). Babcia Nadzieja brała udział w specjalnych pokazach gimnastycznych organizowanych podczas świąt państwowych. Była tak zagorzałą sokolniczką, że – jak głosi rodzinna legenda – do porodu zabrano ją bezpośrednio ze stadionu. Irenka, jedyne dziecko Nadziei i Bolesława, nie odziedziczyła jej zamiłowania, chociaż… kto wie? Gdybyśmy mieszkali blisko stadionu lekkoatletycznego zamiast żużlowego, może podtrzymałaby rodzinną tradycję?

Tak się nam ten 11 Listopada przeplata z rodzinną historią. Jest i podniosły, i zwyczajnie familijny. Wiele dla nas znaczy. Gdybyśmy wszyscy (albo chociaż niektórzy) zatrzymali się na chwilę w pędzie i posłuchali opowieści najstarszego pokolenia, mogłaby powstać interesująca mozaika wspomnień.

Zdjęć dzisiaj niewiele, bo i w archiwach domowych nie ma ich za dużo. Zdecydowanie więcej zachowało się w sercach. Kolorowe fotografie przedstawiają tatowy Pińsk na początku XXI w., kiedy wybraliśmy się do rodzinnych miejscowości moich rodziców. Dziwnym trafem z maminych Baranowicz pozostały tylko pojedyncze rozmyte kadry (a może uda się jeszcze wygrzebać spośród szpargałów tamte klisze?).

Maria Gonta
Foto Gontowiec Podróżny



Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
, zdjęcie 1/5

, zdjęcie 2/5

, zdjęcie 3/5

, zdjęcie 4/5

, zdjęcie 5/5


11 listopada 2023 08:19, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Uwaga taksówkarze
Komunikat dotyczący ważności licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego w zakresie przewozu osób taksówką, samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie ... <czytaj dalej>
Smutny obraz infrastruktury transportowej północy województwa
Publikujemy fragmenty nadesłanego Stanowiska Zarządu Lubuskiej Organizacji Pracodawców z dnia 30.01.2024 r. w sprawie aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Lubuskiego 2030. Niestety, ... <czytaj dalej>
Ważne konsultacje. Kto pierwszy, ten lepszy
Konsultacje w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Ministerstwo Finansów przedstawia harmonogram konsultacji w sprawie rozwiązań prawnych i funkcjonalności Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Konsultacje ... <czytaj dalej>
Do wzięcia niemal 40 mln euro
Północ Lubuskiego sięga po unijne wsparcie. Stawką jest blisko 40 mln euro. - To ostatnie spotkanie z cyklu, ale... ostatni będą ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
WOPR Zarząd Okręgowy

ul. Fabryczna 71, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 60 98
branża: Pogotowie Ratunkowe <czytaj dalej>
"Plajta-Bis" Irena Kislinger

ul. Okólna 25, Gorzów Wlkp.
tel. 95 732 44 21
branża: Hydrauliczna armatura, części <czytaj dalej>

Kalendarium eventów
« marzec 2024 »
P W Ś C P S N
    
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kultura nam się opłaca
Różnie można mówić o Gorzowie i na co dzień głosów narzekania nie brakuje, ale jeśli chodzi o kulturę, nie mamy się czego wstydzić. I choć jest wielu, którzy powtarzają, że ... <czytaj dalej>
Między strachem a wolnością
„Między strachem a wolnością”. To temat konkursu, do udziału w <czytaj dalej>
Konkurs fotograficzny
Gminna Biblioteka Publiczna w Bogdańcu organizuje konkurs fotograficzny „Bogdaniec - <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0531.jpg
admin ego:
Wybory nie tylko w kwietniu
W tym roku pójdziemy do urn więcej niż raz! Oprócz ... <czytaj dalej>
admin ego:
Barwne Smögen
Taki dzień jak dziś, zdarza się raz na cztery lata, ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wystarczą dane
Oszuści nie muszą wcale kraść portfela. Wystarczy, że zdobędą Twoje ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Ochrona zdrowia w niebezpieczeństwie
W ostatnich latach coraz częściej zdarzają się ataki na jednostki ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_3739:
W PRL były sprawne połączenia wszystko było połączone i torami i pksami. To są zaniedbania jakies <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Ale po co do Szczecina jak i myśli orzą bardzo sprawnie i szybko kursuje PKS.

Jak tam dojeżdżałem na egzaminy to w 50 minut byłem ju <czytaj dalej>
Marek z Rybakowa:
Dla Gorzowian ważniejsza jest elektryfikacja linii Krzyż - Kostrzyn i reaktywacja linii do Szczecina przez Myślibórz .Do Zielonej nie ma po co ... <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Czy jest takie zapotrzebowanie pasażerów?
Czy tylko fani komunikacji kolejowej lobbują że by im sie takie coś marzyło?

Mieszkam <czytaj dalej>
Anonim_1513:
Nooo, rewelka!
Z.M.P. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej