niedziela 3 marca 2024     Kunegunda, Maryna, Tycjan
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
Gontowiec Podróżny BLOG

« powrót
Na ławeczce z Pinheiro
eGorzowska - 12576_zhXHXVl7EkQpVBNdbNjO.jpg10 maja. Pewnie zauważyliście, że poruszamy się po Portugalii szerokim marynarskim krokiem, raz w prawo (na wschód), raz w lewo (na zachód).
Nie jest to specjalnie trudne, bowiem kraj ma z grubsza kształt prostokąta o przeciętnej szerokości wynoszącej 180 km i długości 570 km. Zaczynaliśmy na południu, w Algarve i teraz, zygzakując, wznosimy się ku północy. Na wschód jeszcze wrócimy (ta część kraju jest zdecydowanie rzadziej odwiedzana przez turystów, co nie znaczy, że nie jest ciekawa). Teraz jesteśmy w regionie o nazwie Estremadura. Nie ma tu już takich upałów, są zielone pagórki, uprawy warzyw i dalekie morskie, a właściwie oceaniczne widoki oraz solidne wietrzyska.

Po porannym spacerze plażą w Penicha, przyglądaniu się wyczynom surferów i zmoczeniu butów (tylko zewnętrznie) przez Bodka, ruszyliśmy do miasteczka Obidos, które przez wieki było wianem portugalskich królowych. Jego wizytówką jest górujący nad okolicą zamek, mury miejskie, porośnięte bugenwillą i krzewami róż uliczki starówki, pyszna wiśniówka i czekolada. Miasto szczyci się długą historią. Nie było łatwo się do niego dostać. Najpierw podjechaliśmy pod zamek karkołomną drogą gruntową, ale tam wjazd był zamknięty. W bramie stał strażnik i machał paluszkiem w prawo i w lewo, wyznaczyliśmy więc sobie za cel igreję (kościół). Okazało się jednak, że w ogóle zastawiono wjazd do miasta, a w dodatku wszystkie parkingi przed nim pełne. Byliśmy pewni, że musi się tam odbywać co najmniej jakiś festyn, ale że we wtorek? Dziwne trochę...

Kiedy już ustawiłam w GPS kolejny cel, uparty Bodek dojrzał wolne, ale zastawione pachołkami miejsca inwalidzkie. Pani parkingowa zdecydowała się je dla nas odstawić i mogliśmy w końcu powędrować po wąskich uliczkach. To faktycznie miasteczko do wędrowania per pedes. Dziesiątki sklepików i kawiarenek oraz punktów degustatorskich miejscowych smakołyków skutecznie utrudniają nawet spacer. Ma to swój klimat i powiem, że warto było krążyć wokół tak długo, aż udało się zaparkować Fredka.

Warto było chociażby po to, by spróbować sztandarowego produktu z Óbidos, czyli słynnej ginji, nazywanej też ginjinhą. To słodkawa, niezbyt mocna nalewka wiśniowa, podobna w smaku do mojej listkówki. Podaje się ją tutaj w jednorazowych kieliszkach, które należy... zjeść, bowiem są wykonane z czekolady. Nie odmówiliśmy sobie konsumpcji ani jednego, ani drugiego. Jedna z legend głosi, że drzewka wiśniowe pojawiły się tu dzięki Rzymianom, inna uważa, że rosły już o wiele wcześniej, a prawda, jak zwykle, tkwi pośrodku. Niezależnie od tego, kto posadził pierwsze drzewka, likier wiśniowy zaczęto wytwarzać w XVII w. w klasztorach. Tyko wtedy jeszcze nie zjadano kieliszków.

Z Obidos ruszyliśmy do Caldas da Rainha, gdzie chcieliśmy zobaczyć siedzibę jednego z najstarszych szpitali termalnych w Europie (XV wiek). Już w czasach rzymskich słynne były lecznicze właściwości tutejszych wód siarczanych, a w XIII w. źródła zwane wtedy Caldas de Óbidos, tłumnie odwiedzali chorzy na trąd i reumatyzm. Współczesna nazwa miasta w tłumaczeniu na język polski oznacza Kurort Królowej, albo Ciepłe Źródła Królowej i faktycznie jest to najstarsze w Portugalii uzdrowisko termalne. Królowa, której zawdzięcza swoje powstanie, to Leonor z Avis (Eleonora de Viseu), żona João II de Portugal (Jana II, tego samego, który odmówił Kolumbowi sfinansowania wyprawy do Indii). W dziejach miasta zapisano, że jadąca w kierunku Batalhy królowa Leonor zauważyła wieśniaków, kąpiących się w parującej i śmierdzącej zgniłymi jajami wodzie. Od słowa do słowa i dowiedziała się, że woda przynosi ulgę w ich chorobach. Postanowiła więc stworzyć lepsze warunki korzystania z jej dobrodziejstw. Był rok 1485. Tak powstał pierwszy zakład kąpielowy i szpital termalny, który funkcjonuje nieprzerwalnie do dziś, choć nie w tym samym budynku. Pod koniec XIX w. wybudowano obok ogromny Pawilon Szpitala Termalnego, dziś smutny i opuszczony, czekający na inwestora.

Caldas da Rainha znana jest nie tylko z gorących źródeł siarkowych, ale też z charakterystycznej szkliwionej ceramiki oraz z działalności Rafaela Bordalo Pinheiro (1846-1905), architekta i karykaturzysty, który zarządzał miejscową manufakturą porcelany. Dziś w różnych miejscach znaleźć można fajansowe rzeźby, repliki prac Pinheiro. Widzieliśmy słusznego wzrostu policjanta, ogromną jaszczurkę, również niemałe ślimaki i kilka innych stworzeń. Przysiedliśmy się na ławeczce do samego Pinheiro, nad którym pochylał się wymyślony przez niego „Józek z ludu” (Czesi mają swojego Jožina z bažin, a Portugalczycy swojego Zé Povinho).



Caldas da Rainha - fotka z Pinheiro i Józkiem z ludu


Miejscowe sklepy oferują ogromny wybór porcelanowych wyrobów. Są wśród nich jaskółki, portugalski symbol szczęścia, produkowane według wzoru wymyślonego przez Pinheiro, ale są też zupełnie odmienne, niekiedy nawet obsceniczne cudeńka. Te można kupić w sklepie o nazwie Loja do ca..lho (po polsku „Ch… sklep).

Przeważają tam różnego wzoru, koloru, wielkości… penisy oraz damskie intymne części ciała.
Po Caldas da Rainha przyszła pora na Nazaré, miasto podzielone na dwie dzielnice, połączone ze sobą wagonikiem kolejki (Ascensor da Nazaré), wznoszącej się niczym winda na szczyt klifu. Dolna część miejscowości, zabudowana ciaśniej niż ciasno, ma swój plażowy urok, górna dostarcza niezapomnianych widoków i wrażeń duchowych. Byliśmy w obu, a nawet dotarliśmy na słynną plażę Praia do Norte (Plażę Północną). Na dole ciekawostką jest Mercado de Peixe Seco, czyli Targ Suszonych Ryb. Ryby i owoce morza (np. kalmary) suszone są na słońcu na specjalnych drewnianych deskach z siatkami, ustawionych (ukierunkowanych) na południe. W zależności od warunków atmosferycznych suszenie trwa 2-3 dni (widzieliśmy rozłożone na siatkach ryby w różnym stadium wysuszenia).

Górna część miasta nazywana Sitio rozłożyła się na najwyższych w Portugalii klifach. W jej centrum stoi Igreja de Nossa Senhora da Nazaré (sanktuarium Matki Bożej z Nazaretu) i kapliczka upamiętniająca cud z 1182 r. Miejscowy szlachcic miał się tak zapędzić za jeleniem, że zsunął się ze szczytu klifu na niżej położoną skałkę. Zaczął modlić się żarliwie do Matki Bożej o ratunek i miał go otrzymać, za co w podzięce wybudował kapliczkę (Ermida da Memória). Jest naprawdę nieduża, wyłożona wewnątrz biało-niebieskimi azulejos. Ma też wąskie schodki prowadzące w dół za ołtarz, a tam w zakratowanej wnęce siedzi sobie cierpliwie do dziś figurka Nossa Senhora da Nazaré. Pomiędzy kaplicą a sanktuarium kwitnie handel pamiątkami i lokalnymi specjałami. Większość sprzedających pań ubrana jest po miejscowemu w krótkie bufiaste spódniczki, kolorowe fartuchy i równie kolorowe podkolanówki. Wygląda to naprawdę oryginalnie.

Niedaleko tego miejsca znajduje się charakterystyczny pomnik Jelenia-surfera (Escultura Veado Surfista). Figura ma ciało człowieka, a głowę jelenia. Jest wysoka na 6 m, waży 10 ton. Jest też połączeniem współczesnej wersji legendy o cudzie z legendą gigantycznych fal, które co roku zimą można obserwować w Nazaré. Te majowe też nie należą do małych. Przekonał się o tym Bodek, kiedy je fotografował z – wydawało się – bezpiecznej odległości. Ni stąd ni zowąd pojawiła się taka na oko dwumetrowa i powaliła go na kolana, a potem nawet na brzuch. Ledwie się wygrzebał. Telefon, portfel, nie mówiąc oczywiście o ubraniu i butach trzeba było poddać słonecznemu suszeniu. Ale żeby nie było tak prosto, suszenie ciuchów trzeba było odłożyć na później, bo w międzyczasie Fredzio zawisł nam brzuchem (czyli przegubem) na sporym kamieniu. Chętnych do pociągnięcia auta nie znaleźliśmy, zresztą portugalskie samochody w większości nie posiadały haka, do którego moglibyśmy podczepić linkę holowniczą. Trzeba było wyciągnąć lewarek i wtedy się udało. Pracował oczywiście Bodek, ja mu tylko sekundowałam, ale po wszystkim odłożyliśmy plany zwiedzenia Batalhy na rzecz znalezienia miejsca na nocleg. Tym razem padło na Porto do Mar, o którym opowiem już jutro. Dziś i tak za bardzo się rozpisałam.

Maria Gonta
Foto Gontowiec Podrózny


9 maja 2023 22:02, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Uwaga taksówkarze
Komunikat dotyczący ważności licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego w zakresie przewozu osób taksówką, samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie ... <czytaj dalej>
Smutny obraz infrastruktury transportowej północy województwa
Publikujemy fragmenty nadesłanego Stanowiska Zarządu Lubuskiej Organizacji Pracodawców z dnia 30.01.2024 r. w sprawie aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Lubuskiego 2030. Niestety, ... <czytaj dalej>
Ważne konsultacje. Kto pierwszy, ten lepszy
Konsultacje w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Ministerstwo Finansów przedstawia harmonogram konsultacji w sprawie rozwiązań prawnych i funkcjonalności Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Konsultacje ... <czytaj dalej>
Do wzięcia niemal 40 mln euro
Północ Lubuskiego sięga po unijne wsparcie. Stawką jest blisko 40 mln euro. - To ostatnie spotkanie z cyklu, ale... ostatni będą ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Pointa" Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe

ul. Baczyńskiego 11, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 77 66
branża: Pośrednictwo pracy <czytaj dalej>
Biuro Usług Rzeczoznawczych Jan Michalczewski

ul. Młyńska 11, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 68 01
branża: Rzeczoznawcy <czytaj dalej>
"Top-Controls" Sp. z o.o. Przedsiębiorstwo

ul. Walczaka 25, Gorzów Wlkp.
tel. 95 733 27 11
branża: Automatyka <czytaj dalej>

Kalendarium eventów
« marzec 2024 »
P W Ś C P S N
    
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kultura nam się opłaca
Różnie można mówić o Gorzowie i na co dzień głosów narzekania nie brakuje, ale jeśli chodzi o kulturę, nie mamy się czego wstydzić. I choć jest wielu, którzy powtarzają, że ... <czytaj dalej>
Kto zdobędzie mural dla szkoły
Murale Pamięci „Dumni z Powstańców” to ogólnopolski konkurs dla szkół <czytaj dalej>
Między strachem a wolnością
„Między strachem a wolnością”. To temat konkursu, do udziału w <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0598a.jpg
admin ego:
Nad Glommą
W ubiegłorocznym planie nie zakładaliśmy wyjazdu do Norwegii, pojawił się ... <czytaj dalej>
admin ego:
Dramat Andryki
Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” bchodzony jest 1 marca. W tym ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Filiżanka kawy lub dwie
Czy wiesz, że filiżanka kawy może zdziałać więcej niż tylko ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wystarczą dane
Oszuści nie muszą wcale kraść portfela. Wystarczy, że zdobędą Twoje ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_3739:
W PRL były sprawne połączenia wszystko było połączone i torami i pksami. To są zaniedbania jakies <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Ale po co do Szczecina jak i myśli orzą bardzo sprawnie i szybko kursuje PKS.

Jak tam dojeżdżałem na egzaminy to w 50 minut byłem ju <czytaj dalej>
Marek z Rybakowa:
Dla Gorzowian ważniejsza jest elektryfikacja linii Krzyż - Kostrzyn i reaktywacja linii do Szczecina przez Myślibórz .Do Zielonej nie ma po co ... <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Czy jest takie zapotrzebowanie pasażerów?
Czy tylko fani komunikacji kolejowej lobbują że by im sie takie coś marzyło?

Mieszkam <czytaj dalej>
Anonim_1513:
Nooo, rewelka!
Z.M.P. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej